piątek, 5 grudnia 2014

II. Rozdział 12

Miłego czytania :*
Naprawdę cieszę się, że jesteś tu ze mną.

Saige Cameron's POV

Zabij. Mnie. Teraz.

Pobyt w szpitalu był prawdopodobnie jednym z najgorszych momentów w moim życiu. Co godzinę pielęgniarka przychodziła, badała mnie i Jazmyn, wliczając w to północ, pierwszą, drugą, trzecią, czwartą, piątą i tak dalej. Nie mogłam spać, sprawiałam sobie tylko krótkie drzemki, które trwały około czterdzieści pięć minut każda. Jazmyn została wzięta tego ranka na operację, która, o dziwo nie trwała bardzo długo, wypuścili ją po trzech godzinach, a po czterech obudziła się. Obie byłyśmy na wózkach inwalidzkich. Justin wiózł mnie po korytarzu, a Jaxon albo Josh robili to samo dla Jazmyn.

Dziś, wreszcie mogłyśmy wyjść do ogrodu na parterze, Powiedzieć, że byłam podekscytowana nie byłoby wystarczające. Miałam dwadzieścia jeden lat, a najważniejszą rzeczą, jakiej nie mogłam się doczekać było pójście do ogrodu, jednocześnie gnieżdżąc się na wózku inwalidzkim.

Justin wziął mnie tam około południa i siedział na jednym z krzeseł, umieszczając mój wózek obok. Spojrzałam na ściany, otaczające ogród, który był prawdopodobnie tylko w tym miejscu.

-Ładnie tu- Justin powiedział, starając się wywołać rozmowę.

Wzruszyłam ramionami- Myślę, że podobałoby mi się bardziej, gdybym mogła chodzić.
-Lekarz powiedział, że możesz zejść z tego wózka, a kiedy zagoi ci się nadgarstek i będziesz mogła chodzić o kulach, więc to jest początek.
-Będę musiała chodzić na terapię fizyczną, Justin- przypomniałam- Nie jestem zachwycona- czułam guzek w gardle, myśląc o przyszłości wypełnionej fizjoterapeutami, bólem i pracą nade mną, aż będę gotowa do tańca na scenie za cztery miesiące w czasie trasy. Odmówiłam przesunięcia jej, muszę być gotowa, kiedy nadejdzie ten czas.
-Saige.- Justin spojrzał na mnie, kiedy moje oczy wypełniały się łzami. Zamrugałam, nie nawiązując z nim kontaktu wzrokowego, zamiast tego koncentrując się na krzaku czerwonych róż.
-Saige, spójrz na mnie.- Justin poprosił.
Odchrząknęłam i przesunęłam oczy w kierunku Justina- Co?
-Nie możesz się wiecznie załamywać, Saige...będziesz mogła ponownie zatańczyć na scenie.- Justin w zasadzie czytał mi w myślach, uśmiechnęłam się do niego.
Westchnęłam- Co jeśli nie mogę?
-Lekarz powiedział, że w pełni wrócisz do zdrowia.
Przegryzłam wargę- Kiedy to mówił?
-Ostatniej nocy, kiedy spałaś.
Odwróciłam się od Justina, dając mu wskazówkę, że skończyłam rozmowę.

-Jak się czujesz?
-Jestem obolała.- zmarszczyłam brwi- I druga stopa mnie boli, co jest dziwne, ja nawet na niej nie chodziłam. Myślę, że przypadkowo uderzyłam się w nią zeszłej nocy, kiedy spałam.

Justin poklepał swoje kolana- Połóż ją tutaj.
-Po co?
Justin tylko pokręcił głową, umieścił mój wózek przed nim i chwycił moją zdrową stopę, która była pokryta kolorową skarpetą w paski.
-Dobry wybór skarpety.- uśmiechnął się złośliwie.
Różowy odcień pokrył moje policzki- Twoja mama kupiła je dla mnie i dla Jazzy. Jazzy mogła założyć tylko jedną na jej lewą nogę, a ja mogłam założyć jedną na prawą nogę.
Justin zachichotał- Moja mama......- potrząsnął głową i zaczął masować moją stopę- Gdzie najbardziej boli?
-Na samym środku.- zamknęłam oczy, czułam wygodę i zrelaksowałam się na moim wózku.

Jeśli Justin próbował wrócić z powrotem do mojego życia, to z pewnością był to fantastyczny początek.
-Ranię cię?- zmartwienie było wpleciona w słowa Justina.
Otworzyłam oczy i posłałam mu uśmiech- Nie, Justin, jest niesamowicie. Bardzo dziękuję.- uśmiechnęłam się.
Uśmiech rozprzestrzenił się na jego ustach-Nareszcie, mogę dać ci ulgę, a nie ból.- ponownie się uśmiechnął.
Wzruszyłam ramionami- Naprawdę cieszę się, że jesteś tu ze mną, Justin.- znowu spojrzałam mu w oczy, a on uśmiechnął się.
-Ja także cieszę się, że mogę tu być z tobą, Saige. I oczywiście z Jazzy też.
-Wiem, że jest bardzo szczęśliwa, że jesteś tu dla niej.
-Po prostu żałuję, że nie byłem z wami w tym cholernym aucie.
-Wtedy, ty także byłbyś w szpitalu, to by nic nie zmieniło.
-Mogłem powiedzieć wam, żebyście wyjechały pięć minut później lub wcześniej.
Posłałam Justinowi spojrzenie- Justin, gdybym wiedziała, o której godzinie pijany kierowca byłby na drodze, to bym wyjechała później lub wcześniej. To nie jest nasza wina, tylko jego.
-Myślę, że masz rację.- Justin skończył masować mi nogę i delikatnie odłożył ją z powrotem na wózek inwalidzki.
-Co teraz chcesz robić?
-Możemy iść po obiad do stołówki?
Justin skinął głową- Jazmyn, Josh, Jen i Jaxon są tam, więc dołączymy do nich.
-Dobrze.- uśmiechnęłam się, kiedy Justin stanął za mną i pchał mój wózek w stronę stołówki. Natychmiast zauważyliśmy Jazmyn pchaną w tym samym czasie.
-Fajnie cię tu widzieć.- mruknęła żartobliwie.
-Co jest do jedzenia, piękna?- uśmiechnęłam się do niej i obie śmiałyśmy się, kiedy jechałyśmy na stołówkę. Natychmiast zostałyśmy rozpoznane.

-O mój Boże, to Saige Cameron!
-Jazmyn Bieber, kocham cię!
-Saige, co ci się stało?
-Jazmyn, zaśpiewasz dla mnie? Mam dzisiaj urodziny!
-Szybkiego powrotu do zdrowia, Jazmyn, kocham cię!
-O mój Boże, to Bieberowie!
-To Saige i jej tajemniczy chłopak, myślisz, że są razem?

-Jaxon, kocham cię!
-Jen jest taka piękna!
-Josh jest taki gorący!

Justin i Josh pchali nasze wózki, złożyli nasze zamówienie i czekali w kolejce z Jaxonem i Jen, zostawiając Jazmyn i mnie przy stoliku, kiedy ludzie natychmiast zaczęli się zbliżać. Mała dziewczynka ubrana w T-shirt ze mną, trzymającą mikrofon, podeszła do mnie pierwsza. Miała na głowie różowy, dziergany kapelusz, aby ukryć swoją łysą skórę głowy, wyglądała na około siedem lub osiem lat.

-Cześć.- przywitała się nieśmiało, kiedy kobieta szybko podeszła do niej.
-Isabella, powiedziałam, żebyś jej nie przeszkadzała. Przepraszam.- spojrzałam na mnie.
Pokręciłam głową- Jest w porządku.- zwróciłam się do dziewczynki- Więc, masz na imię Isabella?
Jej oczy rozszerzyły się na dźwięk jej imienia, wypowiedzianego przeze mnie- Tak!
-Myślę, że to bardzo ładne imię.- pochwaliłam.
-Myślisz, że mogę zrobić sobie z tobą zdjęcie?- Isabella zapytała mnie nieśmiało.
-Nie wiem, myślisz, że dostanę zaszczyt, aby zrobić zdjęcie z Isabellą?- uśmiechnęłam się do jej mamy. Szczęka Isabelli spadła przez to, że zapytałam ją o zdjęcie z nią, sprawiając, że poczuła się ważna.
-Bardzo bym chciała.- Isabella zapiszczała z zachwytu- Czy Jazmyn może być też na zdjęciu?
Jazmyn uśmiechnęła się- Myślę, że tak.

Isabella usiadła na krześle pomiędzy Jazmyn, a mną i uśmiechnęła się szeroko do aparatu, Jazmyn i ja również się uśmiechnęłyśmy.

-Możemy zrobić głupie zdjęcie?- Isabella spojrzała na nas, po tym jak jej mama zrobiła pierwsze zdjęcie.
-Isabella, one nie mają czasu na-
-Dlaczego nie?- Jazmyn odpowiedziała, przerywając jej mamie.
Isabella zrobiła Jazmyn i mi zajęcze uszy, podczas gdy ona robiła zeza, wystawiłam język i Jazmyn rozszerzyła oczy, kiedy jej mama pstryknęła zdjęcie. Isabella przytuliła nas i wróciła do swoich przyjaciół.
-To było takie słodkie.- Jen podeszła- Wszyscy zaczekaliśmy przy stoliku, nie chcieliśmy stanąć jej na drodze.

Justin uśmiechnął się i wręczył mi duży talerz makaronu z serem. Poczułam, że mój brzuch boleśnie się kurczy przez to jaka byłam głodna. To było wreszcie coś innego, niż papki, które pielęgniarki przynosiły mi i Jazmyn.

-Prawdziwe jedzenie.- ucieszyłam się i chwyciłam widelec, nabijając dużo jedzenia i wpychając go do ust, jęcząc z rozkoszy.
-Czy masz orgazm, przez makaron z serem?- Jaxon patrzył na mnie, jakbym miała trzy głowy.
-Hej.- spojrzałam na niego, pokazując widelcem w jego kierunku- Ja nie oceniam twoich nawyków żywieniowych, więc ty także mnie nie oceniaj.
Jaxon zaśmiał się i zjadł kawałek pizzy- Jesteś dobrym wytworem, Saige Cameron.
Wzruszyłam ramionami- Kochaj mnie lub nienawidź, to ciągle obsesja.- mrugnęłam.

-“Love me or hate me that is the question.”- Jazmyn zaśpiewała, była jedyną osobą przy stole, która wychwyciła moje odniesienie do piosenki Lady Sovereign „Love Me or Hate Me”.
Justin zaśmiał się i potrząsnął głową- Wy dwie spędzacie razem zbyt wiele czasu.
Jazmyn wzruszyła ramionami- Kiedy wy idziecie do domu i zostajemy tylko ja i Saige, naprawdę powinieneś usłyszeć o czym gadamy.
-Myślę, że lepiej, jak nie będziemy wiedzieć, kochanie.- Josh zaśmiał się, całując czoło Jazmyn.

Jazmyn skinęła głową- Prawdopodobnie, to mój i Saige mały sekret.

-“I’ll keep you my dirty little secret,”- załapałam piosenkę.
-“Dirty little secret,”- Jazmyn powtórzyła.
-“Don’t tell anyone or you’ll be just another regret.”
-“Just another regret, hope that you can keep it,”- Jazmyn zaczęła walić jej łyżką o stół, a ja uderzałam widelcem w rytm piosenki.
-“My dirty little secret, dirty little secret, dirty little secret, who has to know?”
Jaxon, Josh, Jen i Justin patrzyli na nas, jakbyśmy były chore umysłowo, podczas gdy oni siedzieli bez ruchu, ponieważ patrzyli, na dwie, dziwne dziewczyny na wózkach inwalidzkich, walące w stół i śpiewające „Dirty Little Secret” All-American Rejects'ów, zwracając na siebie jeszcze większa uwagę, niż wcześniej.

Kontynuowałyśmy śpiewanie, aż skończyłyśmy piosenkę, widziałam nagrywających ludzi, na co ja i Jazmyn wybuchnęłyśmy śmiechem i skończyłyśmy nasze jedzenie.

~.~

Tej nocy, około północy Jazmyn i ja nie spałyśmy, właśnie dokańczałyśmy nasze mrożone jogurty, które kupiła nam Spencer, więc byłyśmy zbyt pobudzone, aby zasnąć. Ku mojemu zdziwieniu, Spencer rzeczywiście wydała się być bardzo miła. Zawsze pytała mnie, czy czegoś potrzebuję i poszłaby na koniec Ziemi lub do Kalifornii, aby dać mi to lub znaleźć lekarza, kiedy coś mnie bolało. Była ukochaną, która po prostu wydawała się wciągnąć w jakiś zły bałagan, gdy związała się z Justinem.

Jazmyn włączyła wiadomości, że to była w tym momencie jedyna rzecz.
-Jazmyn Bieber i Saige Cameron dają czadu w szpitalnej stołówce?- prezenter zakwestionował.
-Cholera, właśnie to włączyłam, a oni już o nas mówią.- Jazmyn zaśmiała się.
-Obejrzyjmy to, chcę zobaczyć, jak szalenie wyglądałyśmy, śpiewając „Dirty Little Secret”.
-Obejrzyjcie filmik gwiazd pop, zabawiających pacjentów i ich rodziny w porze obiadowej!- wesoła kobieta uśmiechnęła się i włączyła nagranie.

Pokazano Jazmyn i mnie uderzających w stół, kiedy pokręciłam głową, Jazmyn tańczyła na jej wózku inwalidzkim, Justin śmiał się, Jaxon kręcił głową, uśmiechając się, Josh chichotał, a Jen ukrywała twarz, była ze śmiechu czerwona, jak pomidor.

-“Who has to know the way she feels inside?”- Jazmyn zaśpiewała.
-“Inside,”- powtórzyłam.
-“Those thoughts I can’t deny.”
-“Deny,”- powtórzyłam.
-“These sleeping dogs won’t lie.”
-“Won’t lie.”
-“And now I try to lie, it’s eating me apart, trace this life back,”- zaśpiewałyśmy razem i nagranie skończyło się, wracając z powrotem do reporterów, którzy śmiali się.

-Dla tych, którzy nie wiedzą, Saige Cameron i Jazmyn Bieber, zostały kilka dni temu potrącone przez pijanego kierowcę. Uderzył w stronę Saige i samochód przewrócił się, lądując na boku Jazmyn. Dziewczyny były przewiezione do szpitala w stanie krytycznym. Jazmyn obudziła się w ciągu kilku godzin, Saige następnego wieczoru po wypadku. Obie dziewczyny borykają się z poważnymi obrażeniami, Saige po stronie, gdzie uderzono, a Jazmyn po stronie, gdzie wylądował samochód. Lekarze powiedzieli, że planują zatrzymać je w szpitalu na około miesiąc lub do momentu, kiedy przynajmniej będą mogły chodzić o kulach lub w butach bez urażenia nóg. Ale wydaje się, mimo że dziewczyny nie są w najlepszej sytuacji, to i tak robią najlepszy show w stołówce. Życzymy im powodzenia nie możemy się doczekać, aby zobaczyć ich dających czadu na scenie, ale myślę, że stoły w bufecie muszą na razie wystarczyć. Mamy wywiad ze specjalną, małą dziewczynką, która rozmawiała z dwoma celebrytkami.

Nagranie zwrócono na Isabell siedzącą na jej łóżku szpitalnym. Wciąż miała na sobie te same ubrania, co wcześniej. Pod spodem było napisane „Isabella King, pacjentka szpitala z rakiem”.

-Spotkałam je, kiedy jadłam obiad.- pisnęła- Były bardzo miłe. Saige zapytała mnie czy może zrobić sobie ze mną zdjęcie!- powiedziała, jakby to było jedno z najbardziej niesamowitych rzeczy, jakie kiedykolwiek słyszała- Wtedy Jazmyn także dołączyła do zdjęcia! Zrobiliśmy normalne zdjęcie i także głupie!- uśmiechnęła się.
-Zrobiłam im zajęcze uszy.- zachichotała- Moja mama wrzuciła zdjęcie na jej Facebook'a, więc wszyscy nasi znajomi mogą zobaczyć!

Nagranie skończyło się i kobieta zaczęła mówić o jakieś drużynie NFL.

-To było słodkie.- Jazmyn uśmiechnęła się.
-Ona była urocza.- skinęłam głową.

-Panie.- drzwi otworzyły się i weszły pielęgniarki- Czas na wasze cogodzinne badania.

Jazmyn przewróciła oczami- Musimy?
Pielęgniarka zachichotała- Tak, pani Bieber, musimy upewniać się cały dzień, że z wami w porządku.
-Jest tak samo, jak godzinę temu.- zapewniłam, gdy pielęgniarka ukuła mój palec, aby sprawdzić poziom cukru we krwi.
-Zachowujemy wszelki środki ostrożności, pani Cameron.
Jęknęłam- Do dupy.
Zaśmiała się- Założę się, że tak.

~.~

Następnego ranka wstałam, czując ciężar, na końcu mojego łóżka. Otworzyłam oczy i wypuściłam miękkie ziewnięcie, widziałam Justina uśmiechającego się do mnie.
-Dzień dobry, Śpiąca Królewno.
-Dzień dobry.- jęknęłam i usiadłam, natychmiast żałując tego, bo poczułam ostry ból w klatce piersiowej i położyłam się z powrotem.
-Wszystko w porządku?- Justin zeskoczył, podchodząc do mnie.
-Dobrze,- westchnęłam- Po prostu zapomniałam, że moje pieprzone żebro jest złamane.
Justin patrzył na mnie ze współczuciem- Chciałbym coś zrobić.
-Pomóż mi wstać.
Justin zachichotał- Postaram się zrobić to jak najlepiej.
-Dzięki.- prychnęłam i usiadłam tym razem wolniej, Justin pomógł mi zejść z mojego łóżka, na wózek.
-Zabierz mnie do ogrodu, szoferze i proszę weź mój laptop.- posłałam mu uśmiech. Uśmiechnął się i podał mi laptopa z ładowarką, mój telefon i wyjechał z pokoju, zgaszając światła dla Jazmyn, która nadal spała w jej łóżku.
-Więc, jakie są twoje plany na dzisiaj?- zapytał Justin.

Wzruszyłam ramionami- Unikać pielęgniarek. Myślę, że Scooter chce, żebyśmy ja i Jazmyn zrobiły filmik na Youtube, mówiąc o naszym doświadczeniu. Co dzisiaj robisz?
-Nagrywam płytę ze Scooterem około trzeciej po południu.
-Wow.- wydyszałam- Gratulacje, Justin!
-Dzięki.- zachichotał- Scooter aktualnie myśli nad tym, abym był supporterem na twojej trasie...jeśli tylko ty mnie chcesz.
Uśmiechnęłam się- Bardzo chciałabym, zamiast jakichś losowych piosenkarzy, których nawet nie znam.
-Wezmę to jako tak.- uśmiechnął się.

-Witam na mojej trasie!- zaśmiałam się, kiedy przyjechaliśmy do ogrodu.

~.~

-A więc, to właśnie się stało.- Jazmyn skinęła głową, ona i ja siedziałyśmy w ogrodzie z moją mamą i jej rodzicami i tworzyliśmy filmik na YouTube. Pattie właśnie skończyła tłumaczyć całą historię.

-Więc, zakładam, że zastanawiacie się, dlaczego robimy ten filmik.- powiedziałam- Chcemy upewnić się, że wszyscy z was rozumieją niebezpieczeństwo podczas jazdy po spożyciu alkoholu.

Moja mama przytaknęła- Jeżeli jesteś rodzicem, chcę, żebyś posłuchał tej historii i wyobraził sobie, siebie w moich butach. Siedziałam w moim domu, ja nie mieszkam w Los Angeles, wciąż mieszkam na Bronx razem z Pattie i Jeremym. Siedziałam w salonie, właśnie wróciłam z pracy. Nagle zaczął dzwonić mój telefon i zobaczyłam, że to mój syn, więc byłam podekscytowana, że usłyszę o jego podróży poślubnej. Zamiast tego, powitał mnie wiadomością, że moja córka została potrącona przez pijanego kierowcę, jest w szpitalu w stanie krytycznym i może mieć śmiertelne obrażenia.- moja mama zmarszczyła brwi- Jeśli kiedykolwiek jechałeś po pijanemu, chciałabym wiedzieć, co mogłoby się stać, jeżeli uderzyłbyś w kogoś, a następnie tego kogoś rodzice, dostaliby taki telefon. To był prawdopodobnie jeden z najgorszych momentów w moim życiu, zaraz po śmierci taty Saige. Jestem bardzo wdzięczna, że ona żyje.
-Zgadzam się z Betty.- Jeremy skinął głową- Jazmyn była tylko moją jedyną córką, więc naturalnie byłem bardzo nadopiekuńczy. Każdy chłopak jakiego miała, musiał przejść przez mój test i jeśli teg nie zrobił został wyrzucony na bruk, każdego z kim się umawiała chciałem sprawdzić i upewnić się, że są bezpieczni. Wtedy, zadzwonił do mnie Justin, który był na poczekalni i powiedział, że Jazmyn została uderzona przez samochód i jest w stanie krytycznym. Brzmiał, jakby kopał stoliki, kiedy do mnie mówił, a ja wariowałem. Tak jak powiedziała Betty, to był prawdopodobnie jeden z najgorszych momentów w moim życiu.
-To dlatego, nigdy nie powinno się jeździć po pijanemu.- Pattie skinęła głową- Mała opłata za taksówkarza, jest mniejszą ceną, niż opłata w postaci zabicia kogoś lub sprawienia, że ta osoba wyląduje w szpitalu.
____________________________________________________________
Hejka!
Tak jak zawsze prosimy was o komentarze :)
Mamy nadzieję, że rozdział wam się podoba.
Do następnego! :*

N&O
ASK
#FropPL


24 komentarze:

  1. justin tak o nią dba aw

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietny jeju @biebs_ilysmx

    OdpowiedzUsuń
  3. BOSKIE ! CZEKAM NA NEXT ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. o jejku, to jest fantastyczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham to! I jeszcze jak Justin gada z Sagie to dosłownie szaleje widząc ich dobry kontakt ponownie

      Usuń
  5. O jeku fantastyczny ! Ciesze się, że wracają już do zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki cudowny <3

    OdpowiedzUsuń
  7. jej wspaniały i słodki rozdział :)
    / @Vejtaszewska

    OdpowiedzUsuń
  8. omg jaki cudowny, taki kochany aklasjhflksh
    czekam na następny :)
    @sweetyofbieber

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowny ♡ Czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest super, nie moge się doczekać następnego *-*

    OdpowiedzUsuń
  11. fajny i długi rozdział ♥ ciesze się, że dziewczyny czują się już lepiej i że Justin został supportem podczas trasy Saige ;)
    czekam na nn ♥
    zapraszam do mnie fuck-everything-im-belieber.bloblo.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiedziałam, że Justin skończy jako sławny, no po prostu wiedziałam! Awww, dogadują się znowu, to takie kochane. Jak dla mnie rola Spencer się już zakończyła, dziękujemy i do niezobaczenia. Kocham to!

    OdpowiedzUsuń
  13. To takie kochane :)

    OdpowiedzUsuń
  14. UWAGA TROCHĘ SIĘ ROZPISZĘ!
    W sumie, nie wiem od czego zacząć... Znalazłam to tłumaczenie dwa dni temu i pochłonęłam je całe w ciągu tych dni...
    Strasznie zżyłam się z tym opowiadaniem.. Cieszę się jak wariatka, kiedy jest dobrze między Saige a Justinem i płaczę, kiedy dzieje się coś złego tej dwójce.
    Chciałabym Wam podziękować, że postanowiłyście tłumaczyć to fanfiction, jesteście cudowne, naprawdę wam dziękuję.
    Rozdziały są genialnie przetłumaczone, nie ma wielu błędów i chętnie się je czyta. Mam nadzieję, że nie przestaniecie dodawać kolejnych rozdziałów, a jeśli będziecie chciały zrobić jakąś przerwę, ja będę tu na Was zawsze czekać <3
    No, to było tak ogólnie, a teraz mój komentarz co do tego rozdziału.
    Cieszę się, że dziewczyny żyją, jednak zabija mnie to czekanie, kiedy w końcu zacznie dziać się coś pomiędzy Justinem a Saige. Strasznie mi ich brakuje. Cóż, trzeba tylko czekać :)
    Czekam na kolejny rozdział :* /Krl

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny rozdział, uwielbiam to opko <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Oooo czekam nn:)) rozdzial super,nmg sie doczekac kiedy wyzdrowieją

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli przeczytałaś rozdział to proszę o komentarz:)
To bardzo motywuje do dalszego tłumaczenia:)