środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 16

Twój seksowny, nauczyciel i kochanek powraca.

Saige Cameron's POV

Następnego ranka stałam w mojej kuchni, przeszukując moją spiżarnię, aby znaleźć coś czym mogę zaskoczyć Justina. Chciałam pójść do jego domu i spotkać się z nim,ale nie chciałam wyglądać dziwnie,wiec pomyślałam,że jak przyniosłabym mu jedzenie to wpuściłby mnie. Przeszukiwałam jedzenie, aż znalazłam zamknięte opakowanie ciasteczek Oreo.
-Idealnie- wyszeptałam do siebie, złapałam je i wyszłam przez drzwi, kierując się na dół do holu. Pattie siedziała przy biurku, porządkując stos papierów. Jak zwykle, była ubrana skromnie w kremową sukienkę i brązowy sweter.
-Ładnie pani dzisiaj wygląda.
-Och Saige, po prostu nazywaj mnie Pattie.
-Dobrze- zaśmiałam się- Cóż, zobaczymy się niedługo.
-Miłego dnia, Saige.

Wyszłam przez drzwi i ruszyłam do domu Justina. Czułam, że zimne, nowojorskie powietrze uderza we mnie, więc przyspieszyłam tempo, aby wydostać się z chłodu, tak szybko jak mogłam. Szybko doszłam do domu Bieberów. Prędko pobiegłam na górę po schodach, aż znalazłam drzwi Justina. Lekko zapukałam, czekając za drzwiami i usłyszałam głos po drugiej stronie.
-Zajmę się tym.- kobiecy głos odpowiedział, domyślam się, że należał do Justina.

Chwilę później drzwi otworzyły się ukazując nieoczekiwane oblicze. Jej blond włosy były jak zwykle splątane wokół twarzy w małe supełki. Miała na sobie tylko koronkowy biustonosz i parę szortów, które ledwo obejmowały jej tyłek. To była pieprzona Rory.

-Och...- zamarłam, nie mając pojęcia, jak groźny był mój głos.
-Kochanie, kto przyszedł?- pseudonim, którym Justin ją nazwał jeździł monster truckiem przez moje serce. Myślałam, że mnie lubi? Czułam łzy, formujące się w moich oczach.

Rory uśmiechnęła się, zauważając moje uciekające oczy- Twoja przyjaciółka z Brooklinu...och jak ona się nazywała...Samantha czy coś?
Usłyszałam szybkie kroki i Justin pojawił się za nią. Miał na sobie tylko parę bokserek w kratkę i czarne skarpety. Jego oczy rozszerzyły się i wyglądał na przerażonego przez fakt, że tutaj jestem.-Saige...
-Oszczędź sobie.- wykrztusiłam- Przyniosłam twoje ulubione, ty dupku.- rzuciłam w niego pudełkiem „Oreo”. Opakowanie uderzyło go w brzuch, powodując, że potknął się w szoku i spadło na podłogę. Pudełko otworzyło się i kilka ciastek wypadło. Rory nie oderwała ode mnie swojego uśmiechającego się spojrzenia.
-Jak, kurwa śmiesz.- syknęłam ze złością.
-Ja uh...ja.
-Zapomnij o tym.- odwróciłam się i zaczęłam schodzić po kilku schodach.
-Saige, czekaj!
Odwróciłam się, widząc Justina stojącego w drzwiach.
-Mam nadzieję, że stojące za tobą STD*, przekazało ci AIDS albo coś.- nigdy w życiu nikt mnie tak nie poniżył, ja cierpiałam. Justin powiedział, że z nią skończył i nawet wydawał się, że jej nienawidzi, ale teraz....Złapałam go kilka minut temu, wyglądał jakby się z nią pieprzył.
Chwyciłam telefon i wykręciłam numer, moje pole widzenia było rozmazane przez łzy.
-Saige?- odpowiedziała po pierwszym sygnale- Hej kochanie!
-Willow!- wykrztusiłam, zaciekle wycierając twarz.
-O Boże...dlaczego płaczesz?
-Justin...ja...ja...Przyłapałam go na uprawianiu seksu z Rory.
Usłyszałam głośne westchnienie Willow do telefonu- Ty tak kurwa na poważnie? Ten dupek wolałby chodzić z SLD niż z tobą?
-Też ją tak nazwałam!
-Najlepsi przyjaciele myślą podobnie. Dobra, idź do domu i przyjadę do ciebie. Ty, ja i może Emma, jeśli tylko chcesz, pojedziemy na Brooklin. Nie mogę znieść faktu, że go lubiłaś, ale..... twój stary nauczyciel przeniósł się z powrotem do miasta i zatrzymał mnie wczoraj na korytarzu, pytając gdzie jesteś...więc może powinnaś się z nim zobaczyć.
-Austin wrócił?- wydyszałam- To znaczy... Pan Clark.
-Tak, Pan Clark powrócił.
-Dobrze, zabierz mnie, proszę. Chcę wydostać się z tego miasta.
-Nie mogę cię zabrać na zawsze, ale może zostaniesz u mnie na kilka dni.
-Ok.- wyszeptałam.

~.~

Około godziny później byłam w domu Willow. Siedzieliśmy na jej łóżku, a ona malowała moje paznokcie, starając się mnie pocieszyć. Wszystko co mogłam zrobić to kłamać do poduszki Willow i rozczulać się nad sobą.

-Jak on mógł mi to zrobić...?- westchnęłam.
-Nie wiem.- Willow wzruszyła ramionami- Ale, o ile wiem, to twój seksowny nauczyciel i kochanek wrócił i szuka cię. Nadal masz jego numer?
Chwyciłam telefon i weszłam w kontakty, natychmiast szukając Austina.
-Tak.- wpatrywałam się w jego fotografię w moich kontaktach. Było to zdjęcie, które on wybrał, kiedy wziął mój telefon, ustawiając losowe zdjęcie samego siebie. Wspomnienia sprawiły, że się uśmiechnęłam, pamiętam jak próbowałam odzyskać telefon, kiedy on robił około dwudziestu swoich zdjęć i przypadkowych przedmiotów w pokoju, w tym niektóre ze mną, próbującą go dogonić.
Dając mi czas do odreagowania, Willow sięgnęła i nacisnęła palcem przycisk połączenia i kliknęła na głośnomówiący. Moje oczy rozszerzyły się i patrzyłam jak telefon dzwoni do Austina.

-Willow.- krzyknęłam.

Uśmiechnęła się i wstała- Dam ci porozmawiać z nim sam na sam.- weszła do łazienki, zostawiając na parapecie jej rzeczy do paznokci.

-Halo?- chrapliwy głos, który na zawsze był wyryty w moim mózgu odpowiedział.

Przełknęłam ślinę i powiedziałam- Austin...
-O mój Boże.- wyszeptał- Saige? Gdzie jesteś? Saige muszę się z tobą zobaczyć. Bardzo przepraszam, że cię opuściłem, jestem dupkiem-
-Austin- przerwałam mu.
-Tak bardzo za tobą tęsknię.- przyznał- Proszę, pozwól mi się z tobą zobaczyć. Słyszałem, że przeniosłaś się na Bronx, muszę wiedzieć, czy wszystko z tobą w porządku, że nic złego się nie stało.
-Jestem teraz w Broolinie. Wyślę ci mój adres, ok?
-Dobrze- mogłam usłyszeć, jak przełyka ślinę- Wciąż cię kocham, Saige.

Moje oczy rozszerzyły się, oddaliłam telefon od ucha i zakończyłam rozmowę.
-Skończyłaś już?- Willow weszła, trzymając słoik Nutelli i pudełko krakersów- Ponieważ mam przekąski, a jedzenia zawsze jest lepsze niż faceci.
Uśmiechnęłam się, złapałam krakersy i otworzyłam słoik- Zawsze wiesz jak pocieszyć dziewczyny, Willow.
-Telepatia najlepszych przyjaciół.- wzruszyła ramionami i złapała krakersa, zanurzając w pysznej Nutelli.

Rory Matthew's POV

-Pa, kochanie.- Justin pocałował mnie w czoło, kiedy ja stałam w framudze jego drzwi.
-Dzisiaj był fajny dzień.- uśmiechnęłam się do niego, a wspomnienia z zabawy, jaką mieliśmy w jego sypialni odtworzyły się w mojej głowie.
Uśmiech rozłożył się na jego ustach- To jest nas dwóch. Jesteś pewna, że nie chcesz spać u mnie?
-Tak.- skinęłam głową- Powiedziałam Tallulah, że kupię jej obiad. Wystawiłam ją już trzy razy w zeszłym tygodniu, więc czułabym się źle, jeżeli zrobiłabym to ponownie.
-Nie ma problemu.- Justin uśmiechnął się do mnie- Jesteś naprawdę dobrą przyjaciółką dla Tallulah, Może wykorzystać przyjaciela, kiedy potrzebuje wejść w jakiś biznes, w którym w zasadzie już jest, wiesz o tym?
-Tak.- uśmiechnęłam się fałszywie, kiedy Justin dał mi kolejnego buziaka. Wsunęłam mu język do ust, aby upewnić się, że nie pobiegnie z powrotem do Saige- Dobrej nocy, Justybear.- mrugnęłam i odwróciłam się na piętach, wychodząc z budynku mieszkalnego.
Natychmiast i z obrzydzeniem wyplułam ślinę Justina z ust. Moja twarz wykrzywiła się, jak myślałam o tym, co Justin i ja zrobiliśmy w nocy.
-Zboczeniec.- mruknęłam.
Nie lubiłam Justina. To co mi się podobało to wkurzanie nowej białej, która myślała, że może po prostu przyjść na Bronx i prześladować najgorętszego chłopaka Bronxu, tak jakby miała to miejsce w posiadaniu. To czego chciałam to przestraszyć tę dziwkę i może nawet zabić ją, co Mikey i ja zrobiliśmy jej ojcu.
-Rory.- jakiś głos krzyknął. Uśmiechnęłam się i podeszłam do Tobiego, brata Saige. Spotkałam go wczoraj i poprosiłam go, aby się ze mną spotkał za kręgielnią. Zgodził się, myśląc, że to będzie tylko przyjacielskie spotkanie, ale się mylił. Kiedy dowiedziałam się, że jest bratem Saige, wiedziałem, że jeśli zwiążę się z nim, to zranię nie tylko Saige, ale większość suk w mieście, również Senece Deets. Upiec dwie pieczenie na jednym ogniu? Myślę, że tak.

-Hej, Toby.- podeszłam do niego, otaczając go uściskiem. Czułam, jak chciał się uwolnić, co sprawiło, że jeszcze mocniej go trzymałam i przesuwałam moje ręce na południe, odpoczywając nad jego tyłkiem.
-Wow, Rory.- zachichotał- Z pewnością robisz się ckliwa.
-Co mogę powiedzieć?- oderwałam się, łapiąc kontakt wzrokowy- Lubię się szybko poruszać.- opuściłam mój głos do szeptu- I jesteś dokładnie tym facetem, z którym chcę ruszyć dalej.
Jego oczy rozszerzyły się- Ja?
-Mhm.
-Ale ja umawiam się z Senecą, Rory.
Przewróciłam oczami- Twój i Senecy związek nie jest zapisany w kamieniu, Toby. Nie musisz z nią być...
-Ale...
-I jakby co, to nie słyszałeś tego ode mnie ale...widziałam Senece i Mikey obściskujących się w tylej alei sklepu.- skłamałam. Seneca była całkowicie wierna Tobiemu, co było kompletnie niespotykane, jeżeli znałeś Senecę.

Mogę powiedzieć, że Toby nie miał pojęcia jak zareagować- Ona... ona co?
-Mhm- skinęłam głową- Ona i Mikey uprawiali seks...
-Ten sam Mikey, który-
-Prawie zgwałcił twoją siostrę? Tak, to ten. Seneca jest obrzydliwa, Toby.
-Ona..ona nie mogła.
-Ale to zrobiła.- wzruszyłam ramionami- Więc, dlatego myślę, że-

Toby przerwał mi przyczepiając swoje usta do moich. Mój plan działa.
-Nie róbmy tego tutaj.- wyszeptałam.
Toby wytrzeszczył oczy, kiedy uświadomił sobie, że staram się uprawiać z nim seks.
-Nie jestem brudną dziewczyną, Panie Cameron. Chciałabym iść z tobą do sypialni, proszę.- posłałam mu oczy szczeniaczka.
-Wiesz co- złapał mnie i podniósł. Owinęłam moje ramiona wokół jego talii- Pieprzyć to... chodźmy do mnie.
-Dobrze.- uśmiechnęłam się. Wzięłam bez jego wiedzy, jego telefon w tylnej kieszeni, weszłam w kontakt Senecy i kliknęłam w nią, aby wysłać do niej wiadomość tekstową.


-Hej, kochanie, chodź do mnie!- wysłałam ją. Uśmiechnęłam się i podstępnie wsunęłam go z powrotem do jego kieszeni.

Seneca Deet's POV

Poczułam w tylnej kieszeni spodni wibracje mojego telefonu komórkowego. Westchnęłam i wyrzuciłam papierosa na ziemię spomiędzy palców i rozgniotłam go nogą na cemencie, chwytając mój telefon. Dostałam wiadomość.

Toby: Hej, kochanie, chodź do mnie!
Seneca: Jestem już w drodze, skarbie! <3

Schowałam telefon z powrotem do kieszeni i złapałam moją torebkę. Zarzuciłam ją na ramię i ruszyłam w kierunku domu Tobiego, czując w moim wnętrzu trzepotanie z podniecenia. Uwielbiałam spędzać czas z Tobym. Jest pierwszym facetem, za którego mogę wyjść za mąż, mieć z nim dzieci i starzeć się razem z nim. On był wszystkim czego pragnęłam. Długie włosy, które czasami były splątane, jego oczy błyszczały w świetle, uśmiech, który absolutnie doprowadzał mnie do szaleństwa. On był idealny, a ja nigdy nie chciałam go stracić. Nigdy nie myślałam, że będę mięknąć dla chłopaka, który pochodzi z bogatej dzielnicy Brooklinu w Nowym Jorku. Ale uważam, że zawsze powinnaś oczekiwać niespodziewanego. Weszłam do środka budynku, Pattie siedziała w recepcji. Była tak skupiona nad pracą, którą wykonuje, że nawet nie zauważyła, jak wchodzę do środka.

-Cześć, Pattie.
Albo mnie nie usłyszała, albo ignorowała, nadal pracując.

-Albo nie.- zaśmiałam się do siebie- Mam zamiar obrabować to miejsce...
Brak odpowiedzi.
-Dobrze, masz szczęście, że nie jestem prawdziwą bandytką, Pattie.- zaśmiałam się do siebie i weszłam na górę po schodach, aż znalazłam się przy drzwiach Cameronów. Były szeroko otwarte, więc myślę, że mogę pozwolić sobie wejść do środka.

-Toby.- powiedziałam, wchodząc. Żadnej odpowiedzi. Zdecydowałam pójść do jego sypialni. Podobnie jak frontowe drzwi, były otwarte. Ale tym razem chciałam, żeby go nie było. Zobaczyłam blond głowę, leżącą pościeli i postać Tobiego na niej. Wszystkie ubrania były na podłodze, a jęki wydobywały się z ich ust. Czułam jak moje oczy zaszkliły się, a usta zadrżały.
-Toby.- wychrypiałam. On natychmiast zeskoczył z dziewczyny, całkowicie odsłaniając swoje nagie ciało. Nawet nie drgnął, kiedy patrzyłam mu w oczy, czując łzy spływające po moich policzkach i duży guzek siedzący mi w gardle.
-Seneca.- wysapał- Co ty tutaj robisz?
-Ty...Napisałeś do mnie, żebym przyszła.
-Nie, nie napisałem.
Wyciągnęłam mój telefon z kieszeni i pokazałam mu wiadomość, podczas gdy wciągał bokserki.- Tak, zrobiłeś to.

Blondynka usiadła, nie mając wstydu, kiedy odsłaniała piersi. Mogłam rozpoznać tą uśmiechającą się twarz, tysiące mil dalej.
-Jesteś popieprzona, Rory.- syknęłam.
-Och, uspokój się, Deets.- Rory wywróciła oczami- Nie mieliśmy szansy, aby przez wszystko przejść....przyszłaś i wszystko zniszczyłaś.
-Jak kurwa śmiesz.- warknęłam, rzucając w nią biustonoszem. Wciągnęła go powoli i spojrzałam na nią- Tak bardzo uwielbiasz chodzić wokoło i rozpieprzać wszystko czego dotkniesz.
-Mniej więcej.- wzruszyła ramionami.

Odwróciłam się do Tobiego- Co ty z nią robiłeś?
-Powiedziała mi, że zdradziłaś mnie Mikeym i ja-
-Ona co- wybuchłam, odwracając się do Rory. Podniosłam rękę, uderzając Rory w twarz- Wypierdalaj.
-To nie twój dom, Seneca.
-Nie słyszałaś mnie?- zapytałam- Powiedziałam ci, wypierdalaj.
-Nigdzie nie idę.- skrzyżowała ramiona na piersi.
-Dobrze.- złapałam moją torbę, zawieszając ją na ramieniu.- Wal się- syknęłam na nią i odwróciłam się do Tobiego- I jeżeli wolisz, umawiać się z tą dziwką, a nie ze mną to... ty też spierdalaj.

Saige Cameron's POV

Siedziałam w Starbucksie z Willow, było to prawdopodobnie nasze ulubione miejsce spotkań. JT był z nami, ponieważ Willow zaprosiła go, nie chcąc siedzieć samotnie, kiedy Austin i ja spotkamy się ze sobą.

-Czy on idzie?- popijała kawę z mięty pieprzowej, zostawiając trochę bitej śmietany na jej górnej wardze. JT uśmiechnął się i chwycił serwetkę, wycierając ją, Willow zarumieniła się ze wstydu.
-Podobno tak.- z niecierpliwością spojrzałam na zegar w telefonie.
-Powiedział, o której godzinie?
-O piątej trzydzieści.
-Która godzina jest teraz?
-Piąta trzydzieści dziewięć.
-Zaraz przyjdzie.- wzruszyła ramionami- Wiem, że może go nie lubię...ale on jest bardziej punktualny, niż Justin,
-Justin nigdy nie był punktualny. Zawsze mówiłam mu, by przyszedł do mojego mieszkania i mógł odpowiedzieć tak lub nie, nigdy nie było ustalonego czasu na wszystko co robiliśmy.
Odwróciłam się i zobaczyłam Austina, stojącego kilka metrów od Willow, JT i mnie.
-Hmm.....nie jest zły... Justin lepszy.- JT oceniał go.

Ubrał się w zieloną koszulkę z dekoltem, czarną skórzaną kurtkę i czarne spodnie. Miał na sobie drogo wyglądające, białe trampki. Podszedł do nas z dużym uśmiechem. Wyskoczyłam z fotela i podeszłam do niego. Pochłonęliśmy się w uścisku, zamknęłam oczy, ciesząc się, że byłam ponownie w jego ramionach. Nie wiedziałam czy powinnam być szczęśliwa, że znowu go widzę, czy być zdenerwowana, że Justin wybrał Rory, a nie mnie.

-Wyglądasz niesamowicie.- wypuścił mnie i spojrzał na mnie od stóp do głów.
-Dzięki.- zachichotałam, a moje policzki podgrzały się i spojrzałam na mój strój. Miałam na sobie proste ubranie, po prostu sweter i jeansy oraz parę moich ulubionych butów UGG.- Ty także wyglądasz wspaniale.- sprawdziłam go.
-Czy mogę ją na chwilę porwać?- Austin spojrzał na Willow i JT.
-Masz pozwolenie, stary.- JT wzruszył ramionami- Nigdzie nie idziemy.
-Dzięki, uh...
-JT.
-Miło cię poznać JT. Jestem Austin.
-Przywitamy się później.- zachichotał- Musisz z nią porozmawiać.
-Dzięki, stary, jesteś spoko.
JT uśmiechnął się- Dzięki Austin.

Austin odciągnął mnie na bok, do stołu z dwoma krzesłami i zajęliśmy nasze miejsca.
-O czym chcesz ze mną rozmawiać?
-Rozmawiałem dzisiaj z kilkoma ludźmi i dowiedziałem się, że przeniosłaś się do szkoły na Bronx, więc będziemy mogli częściej się widywać albo może... wrócić do punktu, w którym byliśmy.- położył swoją rękę na moją, która aktualnie spoczywała na stole- Ponieważ naprawdę za tobą tęsknię....Saige.
-O mój Boże.- wydyszałam- Austin, ty nie możesz się przeprowadzić na Bronx....tam nie jest bezpiecznie.
-Tak naprawdę, przeprowadzam się do tej samej kamienicy, gdzie ty, więc razem będziemy bezpieczni. Rozmawiałem z twoją mamą i powiedziałem jej, że słyszałem, iż przeprowadziliście się na Bronx i powiedziała, że jeszcze jeden apartament jest dostępny pod waszym mieszkaniem i jest dość tani. Więc pomyślałem, że go wezmę.
-Co mogę jeszcze dla ciebie zrobić? Ponieważ dokonam więcej, aby pokazać ci, jak bardzo mi przykro, za przeprowadzkę do pieprzonego Arkansas, która była największym błędem mojego życia. Obiecuję, że już nigdy cię nie opuszczę.
-Austin.- uśmiechnęłam się- To takie słodkie z twojej strony.
-Wybaczysz mi, Saige?
-Ja...myślę, że tak.- przegryzłam moją dolną wargę.
-Czy coś mnie ominęło?
Skinęłam głową- Więcej niż mogłabym wyrazić.
Powoli pochylił się nad stołem, ściągając niepewnie wargi. Pochyliłam się i połączyłam powoli moje usta z jego. Chciałam poczuć fajerwerki, naprawdę. Czułam kilka, ale nie tak bardzo, ja wtedy, kiedy całowałam Justina, mojego kolegę od całowania..
-To było takie dobre.- uśmiechnął się, gdy zwolniliśmy- Tak bardzo tęskniłem za całowaniem ciebie, Saige.
-Też tęskniłam.- skinęłam głową.
-Chciałabyś pomóc mi przenieść moje rzeczy? Mam to wszystko zapakowane i dzisiaj się wyprowadzam.
Spojrzałam na Willow i JT, którzy słodko się całowali.
-Nie sądzę, że będą mieli coś przeciwko, jeżeli zostawię ich samych...chodźmy.
Austin uśmiechnął się i oboje wstaliśmy, wychodząc ze Starbucksa i spletliśmy razem nasze palce. 
______________________________________________________________
*-choroby przenoszone drogą płciową .
Czytasz=komentujesz

Miałam dodać jutro albo w piątek, ale dzisiaj wypada rocznica założenia tego bloga, wiec postanowiłam zrobić wam niespodziankę. Już 2 miesiące jesteście z nami! Dziękujemy bardzo!! Kochamy <33

ASK http://xdream-girlx.blogspot.com/
http://donia-99.blogspot.com/#_=_

25 komentarzy:

  1. o mój boże rory to największa suka świata @Swag_on_Bieebs

    OdpowiedzUsuń
  2. tyle się dzieje w tym rozdziale omg nie mogę się już doczekać następnego, najlepsze ff!

    OdpowiedzUsuń
  3. Się porobiło... Nie podoba mi się ten cały Austin ;/ I co kurwa narobił Justin?!
    Stracił taką dziewczynę, żeby być z taką pieprzoną i puszczalska dziwką, jaką jest R o o o r y -.- Która, żeby było mało, wzięła się za biednego braata Saige ;c Biedna Seneca ;/ TO wszystko przez Rory, ale Justin nie jest bez winy!
    Nieźle namieszałaś teraz :D Nie spodziewałam się tego ;p Nie mogę doczekać się następnego! Normalnie żyję i oddycham już Twoim opowiadaniem xd <3
    Zapraszam na nowy ♥
    among-the-people.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Pieprzony dupek , jak on mogl ? Rory zamiast Saige serio bieber? Kurcze wkurwilam sie
    @believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  5. PRZECIEŻ MÓWIŁ ŻE COŚ CZUJE DO SAIGE ALE CHUJ JUSTIN SOAIJFOEIRGJEORIGJE MA WPIERDOL!!
    jeju Saige i ten Austin niee no ;<
    iogerjogier pieprzona Rory, ZABIĆ
    czekam na następny ♥
    @gooddreamtrip

    OdpowiedzUsuń
  6. Obród (?) sytuacji o 180 stopni... Się dzieje <3 Czekam na nn xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny :) Czekam nn <3
    heartbreaker-justinandmelanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Justin taki popieprzony dupek boze a Austin wgl mi sie tu nie podoba, niech się odwali od Saige.

    OdpowiedzUsuń
  9. Rory to suka. Justin to slodki dupek. Austin jest jak na razie jakiś podejrzany. Toby jest naiwny. Saige jest pochopna. A Seneca jest zajebista:) No i Willow i JT razem są tacy uroczy^^ Rozdzial jest mega i czekam na następny:D
    Klaudia.xd

    OdpowiedzUsuń
  10. Rory to taka dziwka! Kurde czy ja dobrze wyczytałam, że to ona i ten idiota zabili ojca Saige?! ;o wow... a Justin to dupek, żal. Mówi, że coś do niej czuje zrywa z dziwką Rory... a teraz znów do niej leci! I jeszcze zamiast lecieć do Saige idzie to Rory... OMG biedna Seneca... oby Rory szybko zniknęła z ich życia ;c i wydaje mi się, że Austin nieźle namiesza... ale dobrze że teraz jest Saige niech Justin teraz cierpi... oby tylko nie za długo, haha i żeby byli z Justinem razem.... Boże się rospisałam, hahaa ;D Dziękuje za tłumaczenie! Kocham i do nn xoxo

    OdpowiedzUsuń
  11. o moj boze, czytam tego bloga od wczoraj i w 10 (?) Rpzdziale myslalam, ze po tym jak justin wyznal zauroczenie w stosunku to saige to to ff bedzie nudne, poniewaz bedzie opieralo sie na ich zwiazku, ale.. wow
    nie wiem co powiedziec, kocham je, jest idealne, ale tak nienawidze rory, mam nadzieje, ze opusci justina, a on bedzie zazdrosny o austina oraz, ze toby wszystko naprawi z seneca
    uhh to takie przytlaczajace, ze jest 4 w nocy, a w sumie rano, a moj caly dzien spedze upewniajac sie, czy nie dodalas/yscie (wybacz/cie nie orientuje sie ile osob tlumaczy to ff) (co przy okazji robisz/icie bezblednie!
    mozecie informowac mnie o nowych rozdzialach? bede mega wdzieczna, ale nawet jesli tego nie zrobicie poprzez moje uzaleznienie tym ff dowiem sie pewnie jako pierwsza o rozdziale, ha!
    @wonderfulniallx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oh napisalam ten komentarz telefonem, a nie mam t9 wiec znalazlo sie tam troxhe bledow, ale mam nadzieje, ze zrozumialas/yscie x

      Usuń
    2. Oczywiście, że będziemy Cię informować o nowych rozdziałach. FF tłumaczą dwie osoby :) Dziękujemy za te miłe słowa xx

      Usuń
  12. RORY TO SUKA !! a rozdział boski. Chce już się dowiedzieć jak zareaguje Justin gdy Zobaczy Austina i Saige razem <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny rozdział. Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Aa! Tak! ! Austin kibicuje ci!!!!! Tak na kilka rozdziałów mogą być parą. Niech jb poczuje jak to jest

    Zjawa

    OdpowiedzUsuń
  15. Swietne :D czekam na ciag dalszy ♡

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudowna historia :) Nie mogę doczekać się kolejnych rozdziałów

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudo ^^ Dalej czytam. Pozdrawiam! http://justin-dark-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli przeczytałaś rozdział to proszę o komentarz:)
To bardzo motywuje do dalszego tłumaczenia:)