wtorek, 15 lipca 2014

Rozdział 24

Krzyknij, a ja bez namysłu cię tu zabiję.

Justin Bieber's POV

Okrążyłem moje ramiona wokół jej tułowia, zdzierając jej koszulkę, zapiszczała głośno.

-Justin, to była moja ulubiona koszulka.- pół-jęknęła.
-Kupię ci nową.- warknąłem jej do ucha i pocałowałem je, słysząc w moim pokoju echo jęków Saige.
-Jesteś taka piękna.- nadal szeptałem.
Zachichotała- Kocham cię Just-

-Justin, obudź się do cholery.- rozległ się głos Jazmyn. Moje oczy otworzyły się, wiedząc, że to wszystko było tylko snem. Byłem w łóżku sam, Saige nadal była na mnie wkurzona, a Jazmyn stała w moich drzwiach z szeroko otwartymi oczami, patrząc przerażona jak diabli.

-Jazmyn, co się stało?
-Jest.....jest....w drzwiach jest ktoś obcy.....on ma broń, przyczepił mamę do ściany.
-O mój Boże.- popchnąłem ode mnie koce i zerwałem się.

-Powiedział, że mam cie znaleźć i pozwoli jej odejść.
-Cholera.- możliwości, kim może być ten facet przebiegały przez mój umysł. Mikey? Darrel? Być może nawet nie znam tego skurwiela.

Wszedłem do pokoju. Moja mama była pod ścianą, łzy spływały po mojej twarzy, kiedy mój ojciec walczył, by się do niej dostać. Jaxon powstrzymał go, wiedząc, jeśli tata próbował do niej podejść, to postrzeliłby ich obojga. Nie mogę powiedzieć, kim był, ze względu na to, że miał na sobie czarną bluzę z kapturem założonym na głowę.

-Hej, hej, hej, puść ją.- szedłem do przodu- Jestem tutaj, możesz zostawić moją mamę niezależnie od tego po jakie gówno tu jesteś.
Facet nawet nie drgnął, wciąż trzymał pistolet cal od twarzy mojej mamy.
-Stop!- błagałem- Puść moją mamę!

Facet odwrócił się, nie rozpoznałem go, ale wyglądał, jakby dokładnie wiedział kim ja jestem.

Był łysy, ale wyglądał, jakby ogolił głowę, a nie stracił włosy, jego twarz była opalona, duże, czerwone blizny znajdowały się od kącika prawego oka, aż do podbródka. Jego oczy były ciemnobrązowe, wyglądały na czarne. Ubrany był w koszulkę z dekoltem w serek, która była pod bluzą i w parę ciemnych jeansów z czarnymi vansami. Wyglądał na trzydzieści-czterdzieści lat. Byłbym kłamcą, gdybym powiedział, że facet nie wyglądał groźnie, ale wiedziałem, że muszę zachować spokój, nie tylko dla mnie, ale dla mojej rodziny.

-Bieber.- zły uśmieszek rósł mu na ustach, odłożył broń od mojej matki, aby podejść do mnie.
-Nie.- moja mama krzyczała, a mój tata podszedł i chwycił ją, ciągnąc od niego, aby szlochała w jego pierś.

Jazmyn zamarła obok mnie, jej oczy rozszerzyły się, gdy zdała sobie sprawę z tego, jeśli ten facet strzeli, ona prawdopodobnie będzie jego celem.

Saige Cameron's POV

Siedziałam w moim domu, spokojnie popijając gorącą czekoladę, kiedy Toby, Seneca i moja mama siedzieli przy stole. Mój brat chciał siedzieć z całą rodziną, by formalnie przedstawić Senecę. Mama już ją spotkała, ale to było bardziej w biegu, coś na rodzaj machnięcia do siebie. Byłam pewna, że zaprosił mnie, żeby go emocjonalnie wspierać, dając pewność, że znam i kocham Senecę, tak, jakby była moją siostrą.

-Więc, jakie są twoje zamiary co do mojego syna?- moja mama była w środku przesłuchiwania Senecy, Toby zakrył twarz przed nią, zażenowany opiekuńczością naszej mamy.
-Aby uczynić go szczęśliwym.- Seneca odpowiedziała na pytanie jak profesjonalistka.
-A jak masz zamiar to robić?
-Mamo.- Toby spojrzał na nią. Zignorowała go, nadal wpatrując się w Senecę, czekając na jej odpowiedź.
-Mam zamiar uszczęśliwiać go, poprzez kochanie go, chronienie, danie mu pierwszeństwa w moim życiu i po prostu przez bycie najlepszą dziewczyną dla niego.
-Cóż, to słodkie.- mama skomentowała.

-Czy teraz możemy zatrzymać to szaleństwo?- Toby jęknął- Nigdy nie przesłuchiwałaś Justina, a teraz osaczasz Senecę pytaniami.
-Toby, to nic wielkiego.- Seneca wzruszyła ramionami.
-Cóż, ja już znam Justina.
-Nie, ty znasz jego mamę.
-Dobrze.- mama zwróciła na mnie oczy- Przyprowadź kiedyś Justina, ok?
-Uch..pewnie.- powiedziałam niepewnie, wiedząc, że teraz Justin i ja nie mieliśmy dobrych stosunków.

Mama wstała, jej krzesło przypadkowo dotknęło ścianę za nią- Teraz muszę iść do pracy, bądźcie grzeczni.
-Oczywiście, mamo, zawsze jesteśmy grzeczni.- Toby posłał jej szeroki uśmiech.
Przewróciła na niego żartobliwie oczami- Saige....upewnij się, że twój brat będzie grzeczny.
-Dobrze, mamo.
-Pa, dzieci, dobrze mi się z tobą rozmawiało, Seneca.
-Mi też, pani Cameron.

Mama wbiła swoje ramiona w rękawy jej marynarki i wyszła przez drzwi, cicho za sobą zamykając.

Westchnęłam- Cóż... to było zabawne.
-Przepraszam za moją mamę.- Toby przeprosił.
Seneca zaśmiała się i machnęła ręką- Ona jest w porządku, rozumiem, skąd pochodzi. Ona po prostu chce się upewnić, że nie będziesz chodzić z jakimś śmieciem z Bronx czy coś, miała prawo do sprawdzenia mnie, ona jest twoją mamą.
-Mimo to, czułem jakby cię przesłuchiwała,
-Cóż, ja nie czułam się przesłuchiwana.- Seneca wzruszyła ramionami.
-Dobrze, podczas gdy wy dwoje będziecie się sprzeczać, czy mama sprawiła, że Seneca czuła się niezręcznie czy nie, ja zamierzam pójść się zdrzemnąć.- zaśmiałam się i skierowałam do mojej sypialni.
-Baw się dobrze.- Seneca życzyła.
-Dzięki, ty też!

Otworzyłam drzwi i weszłam, zamykając je za sobą, rozejrzałam się po pokoju. Wyglądał, jakby tornado przeszło przez niego, przeciwieństwo tego co zostawiłam, kiedy poszłam do Tobiego, Senecy i mamy.
-Co do cholery?- rozejrzałam się, widząc, że moja zdjęcia zostały zrzucone z komody. Pochyliłam się i chwyciłam zdjęcie z Willow, Emmą i mną, kiedy wyjechałyśmy na wakacje do Włoch. Pozowałyśmy przy ozdobnej fontannie, Emma pozowała z chłopcem, którego tam poznała i miała przelotny romans, który trwał całe lato, aż do momentu, w którym musieliśmy wracać do domu. Willow pozowała tak, jakby miała zamiar wrzucić mnie do fontanny, miałyśmy na twarzach wielkie uśmiechy.
Westchnęłam i podniosłam złamaną ramkę, wyjmując z niej zdjęcie, na szczęście bez szwanku i ustawiłam je na komodzie.
Nagle poczułam ramiona owinięte wokół mojej talii. Dyszałam i poczułam, że jestem przerzucana przez czyjeś ramię.

-Co do cholery.- zaczęłam bić plecy tej osoby, kopiąc nogami, aby spróbować się wydostać- Puść mnie! Kim ty jesteś?

Osoba nie odpowiedziała, zamiast tego po prostu otworzył drzwi mojej sypialni. Senecy i Tobiego oczywiście nie było już w salonie. Słyszałam ich śmiechy z jego sypialni.

-Krzyknij, a ja bez namysłu cię tu zabiję.- ostrzegł ciemny głos. Moje oczy rozszerzyły się, musiałam zacisnąć moje usta, aby powstrzymać krzyk, który groził, że wyjdzie z moich ust.

Otworzył drzwi i cicho zamknął je za nami, biegł po schodach, aby wyjść na zewnątrz do samochodu, rzucając mnie na plecy i zamykając drzwi. Od razu sięgnęłam do klamki. Drzwi były zamknięte, utknęłam. Zaczęłam walić pięściami w okna.

-Pomocy.- krzyczałam, wciąż zdezorientowana, gdzie i dlaczego zostaję porwana.

Kierowca otworzył drzwi, mężczyzna wszedł, szybko na niego spojrzałam. Wyglądał staro, myślę, że jest po czterdziestce. Ubrany był w białą koszulkę z dekoltem i czarne jeansy. Miał brązowe włosy z kawałkami szarości, które były postawione do góry. Nie wyglądały tak jak nosi je Justin, postawione włosy Justina wyglądają o wiele lepiej, niż tego faceta.

-Jaki jest twój problem.- pochyliłam się do przodu, drapiąc moimi rękami jego kark. Natychmiast wstał z fotela i otworzył tylne drzwi.

-Wiesz, myślałem, że będziesz grzeczna i moglibyśmy to zrobić w prosty sposób, ale teraz widzę, że nie możemy.- złapał moją rękę i przypiął kajdanki.
-Nie, przestań.- próbowałam przenieść moją nogę, aby go kopnąć, ale skończyło się na żenującym ominięciu go. Zamknął moją drugą rękę w kajdanki, a następnie wziął linę i przywiązał mi kajdanki nad drzwiami, sprawiając, że trzymałam moje ręce w górze, z dala od niego.

-Teraz będziesz grzeczną dziewczynką.- uśmiechnął się do mnie, klepiąc po głowie, jakbym była psem. Zatrzasnął drzwi i wrócił na siedzenie.

-Kim ty jesteś?-warknęłam na niego.
-Możesz nazywać mnie Spikes.- nazwa spłynęła po moim języku w kompletnym obrzydzeniu.
-Och, wyjmij majtki z tyłka. Nie jestem jedynym, któremu powinnaś dziękować, za porwanie.
-Co ty mówisz? Jesteś jedynym, który mnie złapał.- syknęłam na niego.
-Ja wypełniam rozkazy. Nie jestem tym, który postanowił cię porwać. Nie byłaś jakimś przypadkowym wyborem, na który się zdecydowałem, bo byłem znudzony. Jest powód, dla którego ci to robię.
-O co chodzi?
Widziałam jego uśmieszek w lusterku wstecznym- Podziękuj swojemu chłopakowi.
-Justin....? Co on ma z tym wspólnego?
-Wszystko- Spikes zachichotał- Justin Bieber ma do czynienia ze wszystkim, co złe w naszym życiu.
-O czym ty mówisz?- splunęłam na uśmiech czterdziestolatka.
-Twój kochany chłopak jest częścią gangu, który planował zabić przywódcę naszego gangu, twój chłopak był odpowiedzialny za zabicie go.

Moje oczy rozszerzyły się, Justin nie był zabójcą.

-Więc.- Spikes kontynuował- Zamiast pozwolić mu zabić naszego przywódcę, mamy zamiar zabić ciebie przed nim, oglądać jak oszaleje, a następnie zabić jego.
-Nie.- kopnęłam jego siedzenie- To nie fair! Ja nic nie zrobiłam! Jeśli zranisz Justina, przysięgam na pieprzonego Boga, że cię zabiję-
-Czym?- Spikes wybuchnął śmiechem- Z tego co słyszałem, jesteś niewinną, małą dziewczyną z Brookinu. Czy naprawdę sądzisz, że się ciebie boję?
-Trafisz do więzienia!
-Naprawdę?- zaśmiał się- Kochanie, jak myślisz, skąd mam te kajdanki? Jestem policjantem. Mogę bardzo łatwo podjąć się zbadania zbrodni i łatwo zmienić niektóre rzeczy w moim raporcie, powiedzieć, że znalazłem kobiece odciski palców i nikt, nigdy nie będzie mi siedzieć na ogonie. Zabiłem kilkadziesiąt osób, kochanie, mogę ci zagwarantować, że nie pójdę do więzienia.
-Niech mi ktoś pomoże.- zaczęłam głośno krzyczeć, rzucając moje ciało dookoła.
-Nikt cię nie usłyszy.- Spikes złowieszczo zachichotał.
-Wypuść mnie!

Spikes westchnął i zjechał samochodem na bok drogi. Sięgnął do teczki, leżącej na fotelu pasażera i złapał szmatkę.
-Nie.- krzyczałam, już wiedząc, co miał mi zrobić- Pomocy- krzyczałam przez okno, mając nadzieję, że jeden z pędzących samochodów mnie usłyszy- Proszę... ktokolwiek!
Spikes przewrócił oczami, nałożył coś na tkaninę i przyłożył mi do twarzy, trzymał tył mojej głowy, więc nie mogłam od niego odejść.

Krzyczałam i poczułam, że przytomność wymyka się ode mnie. Moje krzyki były zagłuszone, nie mogłam znaleźć w sobie siły, aby to kontynuować.

-Nie...przestań.- szept został stłumiony przez tkaninę, moje oczy zrobiły się ciężkie, głowa bezwładnie spadła, a ręce nadal były nade mną przypięte kajdankami.

Seneca Deet's POV

-Chcesz pójść gdzieś na kolację?- Toby zapytał, kiedy leżeliśmy na jego łóżku.
Skinęłam głową- Daj mi się ubrać, potem możemy obudzić Saige i razem gdzieś pójdziemy.

Toby skinął głową, wstając i odsłaniając jego nagie ciało. Uśmiechnęłam się, kiedy wspomnienia z tego co robiliśmy przemknęły mi przez głowę. Włożył parę bokserek i T-shirt , a następnie wciągnął jeansy, które wcześniej nosił.
-Pójdę do Saige, możesz się ubrać.
-Dobrze.- okryłam się kocem. Obserwowałam, jak Toby chciwie patrzył na moją klatkę piersiową.
-Albo możemy....zrobić rundę drugą.- uśmiechnął się.

Przewróciłam oczami- Idź do swojej siostry, później dostaniesz więcej.
-Świetnie.- powiedział i wyszedł z pokoju. Chwyciłam mój stanik i majtki, wkładając je przed założeniem moich legginsów i jednej z koszulek Tobiego. Złapałam moje szare buty Supra i włożyłam je na nogi.

Toby wbiegł do pokoju, ze zmartwieniem na jego twarzy- Saige tu nie ma.
-Dlaczego świrujesz, kochanie? Ona jest dużą dziewczynką, prawdopodobnie wyszła coś zjeść albo coś.
-Nie, Seneca, jej pokój jest....
-Co?- podeszłam do niego- Co się stało z jej pokojem?
-Jest zdemolowany.
-To normalna rzecz dla nastolatki, kochanie.- włożyłam kawałek jego włosów za ucho i pocałowałam go w policzek- Dlaczego wariujesz?
-Nie, prawie wszystko jest uszkodzone. Ona nie miała napadów wściekłości i nie psuła jej rzeczy, Seneca. Wygląda na to, że z kimś tam walczyła, nawet zostawiła swój telefon, a ona nigdy tego nie robi.
-Cóż, nie wyciągaj pochopnych wniosków, chodźmy przejrzeć jej pokój, sprawdzimy wiadomości, jeśli planowała spotkanie z kimś. Może jest gdzieś z Willow albo Emmą lub Justinem.
-Być może.- Toby westchnął.

Justin Bieber's POV

Facet, który był w moim domu zaprowadził mnie do magazynu, trzymał broń przy moich plecach i prowadził mnie.

-Co my tu robimy?- zapytałem, złość wpleciona była w moje słowa.
-Chcemy tylko obejrzeć małe show, stawiamy na ciebie, Bieber.
Przewróciłem oczami- Nie wmieszaj mnie w twoje chore, pokręcone gówno. Nie chcę nikogo zabijać. Nie ścigam twojego cholernego dowódcy.
-To jest to, co wszyscy mówią.- popchnął mnie na metalowe krzesło- Nie ruszaj się, rozumiesz?
-Tak, tak.- przewróciłem oczami i spojrzałem na duże, szklane pudło przede mną z łóżkiem w środku- Co to jest?
-Spikes.- mężczyzna krzyknął- Jesteśmy gotowi!

Drzwi z tyłu pudełka otworzyły się, mężczyzna wyszedł z niego, niosąc dziewczynę w ramionach. Spojrzałem uważnie na jej długie, brązowe włosy, spadające na jej twarz. Jej ciało było rozrzucone, pokazując, że jest pod wpływem narkotyków. Rzucił dziewczynę na łóżko, wylądowała twarzą w dół, facet podszedł do krawędzi pudła, natychmiast rozpoznałem w nim Matthew'a Anderson'a lub bardziej znanego jako Spikes, ponieważ miał stojące włosy, odkąd był w liceum.

Przewróciłem oczami- Co ty tu kurwa robisz?

-Słyszałem, że chcesz zabić bardzo ważnego członka mojego gangu, nie zgadzam się z tym.
-Czy ty myślisz, że tego chciałem? Darrel kazał mi to zrobić, powiedziałem mu, że nie chcę!
-Och, zamknij ryj!- Spikes przewrócił oczami- Teraz, obejrzyjmy show!

Odwrócił się na pięcie i podszedł do łóżka.
-Kto to jest?- zwróciłem się do człowieka z blizną na twarzy.
-Może, jeżeli będziesz obserwować, dowiesz się.- spojrzał na mnie.

Westchnąłem i odwróciłem się do pudła, obserwując jak dziewczyna zaczynała się budzić z tego, czym została odurzona.
-Niech lepiej nie dotyka tej osoby.
-Och, on nie będzie nic robić.

Spikes złapał dziewczynę i nałożył maskę na jej twarz- Nie chcę, żeby Bieber cię rozpoznał, dopóki nie ściągniesz maski, dobrze księżniczko?
Dziewczyna tylko mruknęła w odpowiedzi, oczywiście nadal nie będąc do końca świadoma.
-Ona jest dla ciebie gotowa, Michael!

Drzwi ponownie się otworzyły i Mikey wszedł. Ubrany był tylko w parę czarnych bokserek.
-Co on tutaj robi?
-On ma pewne niedokończone sprawy z dziewczyną w łóżku.
Spikey skuł w kajdanki ramiona dziewczyny, przyczepiając do łóżka.

-Co on robi?- wyskoczyłem z krzesła, podchodząc do końca szkła, czując się źle przez tę dziewczynę- Zostaw ją.- uderzyłem pięścią w szybę.

Mikey zignorował mnie, idąc do łóżka- Hej, piękna....tęskniłaś?

Odwróciłem się do faceta z bliznami- Do kogo on mówi?
-Zobaczysz.- wzruszył ramionami, trzymając ręce skrzyżowane na piersiach. Warknąłem na niego i odwróciłem się do pudła.

-Mieliśmy pewne niedokończone sprawy na łące.

Moje oczy rozszerzyły się. On miał Saige.
-Wypierdalaj od niej.- zacząłem kopać, przebijać, uderzać, walić pudło- Zostaw ją!- krzyczałem, rozpiął jej spodnie i zdjął je. Saige zaczęła wariować, kopiąc nogami dookoła, uderzając nogą w szczękę Mikey'ego.

-Ty głupia suko.- Mikey syknął, chwytając jej nogi i odwrócił się do Spikes'a.- Przynieś mi linę, którą używałeś w samochodzie.
-Związałeś ją w samochodzie?- krzyczałem- Ty skurwielu, zostaw ją! To ze mną masz problem, nie z Saige! Puść ją!
-Justin?- jej słodki głos był stłumiony przez czarną, narciarską maskę na twarzy- Gdzie ja jestem?- jej oczy nadal były zamknięte.

-Przestań.- mój głos przyjął wysoki ton, sprawiając, że brzmiałem, jak wtedy, gdy miałem dwanaście lat i przechodziłem okres dojrzewania.

Mikey uśmiechnął się i odwrócił do Spikes'a- Przynieś liny.
_____________________________________________________________

Nie spodziewałam się, że w tym opowiadaniu będzie porwanie....

Czytasz=Komentujesz

Dziękujemy za 60000 tys. wyświetleń i ponad 850 komentarzy <3

Kontakt:




29 komentarzy:

  1. Co co co ???? Niech justin ja uratuje wgl ja piernicze nie spodziewalam sie takiej akcji :c
    @believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  2. o mój jezu ! to będzie strazne, cokolwiek sie stanie ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział. Dużo akcji. Podoba mi się. / @recklessxselena

    OdpowiedzUsuń
  4. o boże jak przeczytałam na początku "Krzyknij, a ja bez namysłu cię tu zabiję." już moje serce zaczęło szybko bić :o i tak przez cały rozdział
    nie, nie, nie!
    Justin nie pozwoli na to, nie, to się nie stanie nie nei nie
    boże biedna Saige:( nie zasłużyła na to,boże
    ktoś musi pomóc Justinowi i Saige bo nie wytrzymam:(
    nie mogę się doczekać następnego, serio!
    @gooddreamtrip

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie no myslalam ze to bedzie takie opowiadanie sobie o chlopaku z bronx, ktory pomaga nowej. A jednak nie :( dawaj następny

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow boje sie juz o nich....

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny!!!Uwielbiam takie akcje <3 Już się nie mogę doczekać następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeju boję się o Saige. Mam nadzieję, że nic jej się nie stanie. Czekam na następny. Piszcie szybko :))

    OdpowiedzUsuń
  9. o ja pierdole przysięgam że jeśli on ją zgwałci lub cokolwiek to umrę @Swag_on_Bieebs

    OdpowiedzUsuń
  10. SUPER !!!! CZEKAM NA NEXT !!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie przeżyłam swój pierwszy zawał !
    Co oni jej robią ? WHAT !!! Niech jej nie gwałcą !!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bosh, co tu sie dzieje xD super rozdział, czekam na nexta ;) @GomezDylan26

    OdpowiedzUsuń
  13. świetne! nie mogę się doczekać następnego rozdziału :D @Mistletoe_Swag

    OdpowiedzUsuń
  14. O kurde, oby dobrze sie to wszystko skończyło, mega rozdział, czekam na następny @Rebellinous

    OdpowiedzUsuń
  15. O boże, o boże! Tlumaczcie następny bo nie mam wytrzymam!

    OdpowiedzUsuń
  16. nienienie,mam nadzieje ze Justin ja uratuje,albo JT wyskoczy magicznym cudem spod lozka,cokolwiek tylko zeby oni nie zgwalcili Saige blagam:CCV

    OdpowiedzUsuń
  17. Tego się nie spodziewałam , biedna Sagie ;'c nie mogę się doczekać kolejnego ;3

    OdpowiedzUsuń
  18. Swieeeetne ! Czekam na cd

    OdpowiedzUsuń
  19. O mój boże co się dzieje? Szok. Horror. Czekam na nn xx

    OdpowiedzUsuń
  20. Pełen emocji . ^^

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie on musi go powstrzymac ! Bieber czekam niecierpliwie na ciah dalszy xx

    OdpowiedzUsuń
  22. nie spodziewałam się serio
    werjiguejrogirjoirj boję się o następny jejuu
    Saige jejuu:(
    @sweetyofbieber

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale drama... boję się o Saige... mam nadzieję, że wyjdą z tego :C

    OdpowiedzUsuń
  24. Będzie happy end nie? Zazdro tylu wyświetleń :) Oddaj połowę

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli przeczytałaś rozdział to proszę o komentarz:)
To bardzo motywuje do dalszego tłumaczenia:)