poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rozdział 28

Chcę, żebyś zostawił mnie w spokoju.

Justin Bieber's POV

-Nie mogę uwierzyć, że prawie zostałbyś złapany.- Darrel przewrócił oczami- Nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak głupi to był błąd?- syknął.
-Wyluzuj, Darrel.- JT westchnął- Ratował swoją dziewczynę.
-Powinien po prostu pozwolić jej odejść! Jeśli ktoś ją porywa to, to nie jest nasz problem, tylko jej i policji.
-Słucham?- zadrwiłem- Więc, jeżeli moja dziewczyna zostanie porwana, ja nie powinienem szukać jej i chronić, jak dobry chłopak?

Darrel skinął głową- Cieszę się, że jesteśmy teraz po tej samej stronie, Justin. Teraz wróćmy do rzeczy.
Przewróciłem oczami- To jest cholernie głupie.
-Uważaj co mówisz.
Ugryzłem się w język, aby nie zareagować złośliwym komentarzem, kiedy Darrel zaczął dochodzenie, o tym jak wrócimy do ich gangu i jak głupi był, że zaufał Mikey'emu.
-Nie mogę uwierzyć, że był podwójnym agentem, szpiegował nas!
-Wiem.- JT kontynuował odpowiadanie, próbując pokazać mu, że przynajmniej go słuchamy.
-Więc, gdzie teraz jest twoja dziewczyna, Bieber?- Darrel spojrzał na mnie.
-Uh...na przyjęciu, które moja siostra przygotowała dla nas.- wzruszyłem ramionami.
Darrel zaśmiał się- A jak wydostałeś się z imprezy, która była dla ciebie zorganizowana?
Wzruszyłem ramionami- Powiedziałem, że jestem na koncercie Miley Cyrus.
-Czy ona chociaż teraz jest w Nowym Jorku?
-Jest w Brookinie. Sprawdziłem to, żeby brzmieć wiarygodnie.
-Dobra wymówka, Bieber. JT, twoi bliscy myślą, że gdzie jesteś?
-Jacy bliscy?- spojrzał na niego- Moja rodzina nie żyje.
-Dobra odpowiedź, teraz kontynuujmy.

~.~

Po zakończeniu z Darrelem, przyjechałem do domu, było prawdopodobnie koło dziewiątej. Słychać było muzykę w ogrodzie, wskazującą, że impreza wciąż trwa. Uśmiechnąłem się, szczęśliwy, że nie ominę całego przyjęcia. Poprawiłem mój strój, proste jeansy i T-shirt z twarzą Miley Cyrus, i wyszedłem do ogrodu.
-Wow, on się naprawdę pokazał.- Jazmyn była pierwszą, która mnie przywitała z wkurzonym tonem.
-Hej Jaz.- uśmiechnąłem się do niej ciepło, widząc faceta obok niej z ręką przewieszoną na jej ramionach.
-Kim ty kurwa jesteś?- warknąłem.
Wyciągnął wolną rękę do mnie- Joshua Montgomery, ale nazywaj mnie po prostu Josh.
Spojrzałem na jego rękę z obrzydzeniem- Albo nie będę cię nazywać w żaden sposób.

Josh uśmiechnął się i zwrócił do Jazmyn- To musi być twój brat, co?
Jazmyn przewróciła oczami- Niestety.
-Można powiedzieć, że jest wobec ciebie nadopiekuńczy.
-Cholera, dobre.- warknąłem.
-Spierdalaj, Justin.- Jazmyn przewróciła oczami.
-Co się z tobą dzieje?
-Porzuciłeś przyjęcie dla pieprzonego koncertu Miley Cyrus.- spojrzała- Czy ty jesteś dwunastoletnią dziewczynką, Justin?- zadrwiła- Ta impreza była dla uczczenia, że Saige wróciła bezpiecznie do domu, a ty olałeś to wszystko!
Przewróciłem oczami- Gdzie jest Saige?
-Tańczy z Austinem.
Moje serce zatrzymało się- Ona co?
-Kiedy nie przyszedłeś na imprezę spędzić z nią czasu, ktoś musiał z nią zatańczyć, a Austin zrobił to.
-Kurwa.- przepchnąłem się obok niej, zaczynając się rozglądać.

-I on pokazał swoją twarz!

Odwróciłem się i zobaczyłem Jaxona i Jen stojących przy bufecie, oboje trzymali szklanki z ponczem w swoich rękach.
-Wow, miło cię widzieć.- Jen uśmiechnęła się.
Przewróciłem oczami- Czy możecie wyjść gdziekolwiek? Muszę zabrać moją pieprzoną dziewczynę z dala od jej byłego chłopaka, perwersyjnego nauczyciela.

Jen wzruszyła ramionami- Ona wydaje się dobrze bawić.
-Zamknij mordę.
-Woah.- Jaxon spojrzał na mnie- Nigdy nie mów czegoś takiego do mojej dziewczyny.
-Ty też się zamknij.- pchnąłem go i odszedłem, słysząc jak Jaxon mamrocze przekleństwa i poszedłem do ogródka.

Zatrzymałem się, kiedy zobaczyłem ich, patrzących na siebie jak narzeczeni, wykonujących ich pierwszy, wolny taniec jako małżeństwo. Miała ramiona owinięte wokół jego szyi, z głową opartą na jego ramieniu. Jego ręce były, niebezpiecznie blisko jej tyłka.
-Co ty kurwa, myślisz, że robisz?- syknąłem, podchodząc do nich. Obaj wycofali się od siebie, patrząc na nie w zmieszaniu.
Oczy Saige rozszerzyły się- Justin...
-Więc, nie przyszedłem na tą głupią imprezę i już jestem zastąpiony? Nie możesz być sama przez dłużej niż pięć minut, jesteś pierdoloną dziwką.- krzyczałem na nią.
Jej szczęka spadła, brwi zmarszczyły się, a twarz zmieniła się w gniewnie- Jak ty mnie, kurwa nazwałeś?
-Nazwałem cię pierdoloną dziwką!
-Justin, chłopie....uspokój się.- Austin ostrzegł, widząc, że wszyscy na imprezie patrzyli na nas.

-Co się gapicie?- krzyknąłem do tłumu.
-Justin...- Jeremy podszedł- Co w ciebie wstąpiło?
-Ona mnie zdradza.- pokazałem pacem na Saige.
-My tylko tańczyliśmy.- widziałem łzy, tworzące się w jej oczach.- Justin....przestań.
-Przestać?- zaśmiałem się fałszywie- To coś znaczy, kiedy tańczysz powolny taniec z wrogiem!
-Wróg?- Austin uniósł brew- Justin myślę...
-Nie obchodzi mnie co myślisz, Austin! Odejdź od mojej dziewczyny.
-Justin, idź na górę.- Jeremy nakazał.
-Nie, nie pójdę na górę, kiedy on tutaj jest.
-Idź na górę.- Pattie stanęła za Jeremym.
-Nie.
Pattie zmrużyła oczy- Rób co mówię.
Westchnąłem i odwróciłem się do Saige- Witamy w domu, kochanie.- z niesmakiem wypowiedziałam to przezwisko i odeszłam z dala od jego budynku.

Saige Cameron's POV

-O mój Boże.- wydyszałam, kiedy Willow i Emma podbiegły do mnie.
-O mój Boże, tak mi przykro, nic ci nie jest?- sprawdziła Emma.
Westchnęłam i przesunęłam ręką po włosach- Myślę, że już pójdę do domu.
-Chcesz, żebym poszedł z tobą?- Austin wepchnął ręce do kieszeni.
Zwróciłam się do niego- Myślę, że wystarczająco już zrobiłeś...Przykro mi.- odeszłam od każdego, w stronę korytarza przez tylne drzwi.

Justin siedział na ostatnim schodku, z głową w dłoniach. Przegryzłam wargę i spojrzałam na niego, pozwalając sobie na wypuszczenie dźwięku szlochu. Justin spojrzał na mnie i nasze oczy złapały kontakt wzrokowy. Jego twarz złagodniała, kiedy zobaczył łzę spływającą po moim policzku.

-Saige...
-Mam nadzieję, że podobał ci się koncert Miley Cyrus.- przełknęłam gulę w gardle i odwróciłam się na piętach, wychodząc z budynku, słysząc Justina goniącego mnie.
-Saige!
Wzrok miałam spuszczony na ziemię i nadal szłam do domu. Poczułam, że Justin złapał mnie za ramię i odwrócił mnie.

-Co, Justin?
- Nie chciałem cię urazić, to była tylko... adrenalina.
-Tak, więc jednak to zrobiłeś- odwróciłam się i szłam dalej. Słyszałam głośne westchnienie Justina i zaczął iść koło mnie.
-Saige, daj spokój, kochanie, przepraszam. Jestem dupkiem, nawet ja mogę to przyznać.
-Przynajmniej się w czymś zgadzamy.-zarzuciłam włosy przez ramię, upewniając się, że uderzyłam go nimi.
-Kochanie.- Justin sięgnął do moich rąk.
Cofnęłam się i wywróciłam oczami- Nie nazywaj mnie tak. Dlaczego nie pójdziesz i nie nazwiesz Miley Cyrus kochaniem?
-Ponieważ, ja nie kocham Miley Cyrus, kocham ciebie.
-Moja twarz nie jest na twojej koszulce.- popchnęłam go z dala ode mnie.
-Dobrze, Saige, jeżeli zrobili koszulki z twoją twarzą, to wiesz, że kupiłbym każdą z nich.
Strzeliłam mu spojrzenie- Po prostu odejdź, Justin.
-Nie chcę odejść.
-Cóż, chciałabym, żebyś zostawił mnie w spokoju.- warknęłam- Myślę, że jesteś mi dużo winien.
-Co masz na myśli?
-Jesteś powodem, przez który zostałam porwana. Zawstydziłeś mnie przed całą imprezą! Ty jesteś mi kurwa winien siedzieć w moim pokoju i sama po prostu płakać!

Przełknął ślinę, kiedy myślał nad odpowiedzią- Ja nie chciałem....Saige, nie mogę żyć ze sobą, jeśli wiem, że jesteś sama w pokoju i płaczesz.
-Jestem pewna, że możesz po prostu włączyć Miley Cyrus i wszystko będzie w porządku.- odpowiedziałam z goryczą. Nie miał zamiaru wziąć odpowiedzialności za wystawienie mnie i pójście na ten pieprzony koncert.

-Kocham cię, Saige.- spojrzał mi głęboko w oczy.
-Więc idź do domu i pomyśl o tym, co zrobiłeś.- odwróciłam się na pięcie i szybko od niego odeszłam, pozwalając łzom spaść po mojej twarzy.

Jazmyn Bieber's POV

Następnej nocy siedziałam w małej, włoskiej restauracji w Brookinie razem z Jaxonem, Joshem i Jen. Byliśmy, tak jak to nazwaliśmy, na „rance dwóch par na J”, co znaczyło, że każde z naszych imion zaczyna się na J, dzięki spostrzegawczemu umysłowi Josha.
-I tak właśnie, wyrzucono mnie ze starej, szkolnej drużyny footballu.- Josh skończył historię, a każdy z nas wybuchł śmiechem.
-Nie mogę uwierzyć, że owinąłeś folią bębelkową cały gabinet trenera.- Jaxon uśmiechnął się do niego- Już cię lubię, Josh....tak długo, jak nie złamiesz serca mojej siostry.
Josh uśmiechnął się i owinął swoje ramię wokół mnie- Nie planuję tego, Jaxon, nie martw się.
-On za bardzo boi się ciebie i Justina, nie odważyłby się tego zrobić.- dokuczałam, przysuwając się bliżej do Josha.
Jaxon mrugnął- Nie powinien.
Jen żartobliwie przewróciła oczami- Och, proszę, tylko tak mówisz, nie podejmujesz żadnych działań, Jaxon.
Jaxon spojrzał na nią- Jestem twardzielem.
-Jesteś jak duży miś.- uszczypnęła go w policzek- Męski miś.- zapewniła.
Jaxon jęknął- Nienawidzę, kiedy mnie tak nazywasz.
Jen przycisnęła usta do jego policzka- Przeżyjesz.
-Spróbuj mnie nie zakneblować - udawałam, że się duszę, a Jen zaśmiała się ze mnie.
-Mam nadzieję, że tak.- Josh skinął- Ponieważ jesteś słodka- uśmiechnął się do mnie.
Moje policzki podgrzały się na jego komplement i zakryłam twarz, moje place były jak lód, do mojej płonącej skóry.
-Nie.- Josh odsunął moje ręce- Twój rumieniec sprawia, że jesteś jeszcze bardziej urocza.
-Spójrz na niego, próbuje poderwać moją siostrę.- Jaxon wpatrywał się w niego- Obserwuję cię, Montgomery.
-Zamierzasz patrzeć jak ją całuję?- Josh kwestionował.
-Nie waż się.- Jaxon ostrzegł w jego braterski sposób.
Josh zignorował go cmoknął mój policzek, a duży uśmiech rozciągnął się na moich usta.
-Och, on to zrobił.- Jen zaśmiała się.
Jaxon spojrzał na niego- Przynajmniej to nie były usta, ale i tak będę musiał go zabić.
Przewróciłam oczami- I ja zabiję ciebie.
-Tak długo, jak nikt nie zabije mnie.- Jen podniosła ręce.
Wszyscy śmiali się z niej i skończyliśmy nasze jedzenie. Josh opierał dłoń na moim kolanie cały czas, kiedy jedliśmy.

Emma Rosetta's POV

Delikatnie zapukałam w drewniane drzwi i oparłam się o ścianę na korytarzu w budynku mieszkalnym Cameronów.
-Idę.- głos krzyknął przed otworzeniem drzwi kilka sekund później.
Pani Cameron uśmiechnęła się do mnie. Wyglądała znacznie lepiej niż ostatnim razem, kiedy tu byłam. Zamiast podartych ubrań miała na sobie ładne jeansy, białą koszulę i sweter w kolorze turkusowym, włosy miała pokręcone.
-Cześć Emma.- uśmiechnęła się do mnie ciepło- Jak się masz?
-W porządku.- skinęłam głową- Jest Saige?
Zmarszczyła brwi- Jest....ale siedzi cały dzień w pokoju i nie chce wyjść.
Skinęłam głową- Ona potrzebuje terapii najlepszego przyjaciela, obiecuję, że wyciągnę ją stamtąd. Zabieram ją do Brooklinu, żeby dodać jej otuchy, w porządku?
-Oczywiście.- pani Cameron uśmiechnęła się- Uwielbiam, kiedy ona spędza w wami czas, czy Willow też tam będzie?
Skinęłam głową- Zabieramy ją z domu i idziemy do centrum handlowego albo kina czy coś.- wzruszyłam ramionami- Coś dziewczęcego.
-Och, to brzmi świetnie, cóż...wiesz, które są jej drzwi.- otworzyła szerzej drzwi, żebym weszła do środka.
Weszłam i podeszłam do drzwi Saige. Słyszałam jej płacz po drugiej stronie drzwi, sprawiający, że moje serce zabolało. Westchnęłam i zapukałam, płacz natychmiast został przerwany.
-Odejdź.- jej głos załamał się- Mamo, powiedziałam, że jest w porządku!
-Chyba świat naprawdę namieszał, nie jestem twoją matką.- zachichotałam.
Po kilku sekundach drzwi otworzyły się ukazując Saige. Ubrana była w coś, co wyglądało jak jedna z bluz Justina i parę legginsów, łzy poplamiły jej policzki, a włosy były związane w niechlujnego koka.
-Hej, Sexy Lady.- mrugnęłam figlarnie.
Przewróciła oczami- Co ty tu robisz, Emma?- wpuściła mnie do pokoju, zamykając za mną drzwi.
-Zabieram cię na Brooklin.
Jej twarz ożywiła się na dźwięk starego miasta, w którym mieszkała- Naprawdę?
-Naprawdę, a teraz idź zrobić coś, żebyś nie wyglądała jakbyś właśnie wypłakała wszystkie łzy i ruszajmy.
-Dobrze.- uśmiechnęła się radośnie, podeszła do szafy, wybrała strój i wyszła, żeby się przebrać, więc nie musiałam patrzeć, jak zmienia strój. Weszła kilka minut później, ubrana w parę łososiowych spodni i w białą bluzkę z koronkowymi rękawami, które kończyły się na łokciach.
-Dziękuję, że zabierasz mnie z tej piekielnej dziury o nazwie Bronx.- uśmiechnęła się, wkładając swoją ulubioną parę białych butów Toms.
Zaśmiałam się- Co z przyjaciółmi? W końcu staniemy się sławne i wyciągnę cię z tego śmietnika na zawsze, i także Senecę, Tobiego, Jazmyn, Jaxona, Jen, Justina i każdego, kto jest fajny.
-Pewnie Jazmyn zabierze ze sobą Josha.- Saige skinęła, kiedy ponownie nałożyła makijaż, ponieważ wcześniejszy został zniszczony przez łzy.
-Więc....dlaczego płakałaś?
Westchnęła- Przez to całe gówno z Justinem. Czuję, że wtedy, kiedy zaczynaliśmy się spotykać było o wiele łatwiej, wiesz?- spojrzała na mnie.
-To znaczy...może jeżeli nie chcesz się z nim spotykać...
-To nie tak.- przerwała mi- Czuję, że byliśmy bliżej, zanim nazwaliśmy się chłopakiem i dziewczyną, wiesz?
Wzruszyłam ramionami- Po prostu, zrób to, co uważasz za słuszne.
-Nie chcę go stracić, ale szkoda, że nie jest jak dawniej. Wolałabym nie zostać porwana.
-Też bym tak wolała, to jest to, co sprawia, że chcę cię wydostać z Bronx.
-Boję się, że to gówno będzie trwać do końca mojego życia. Co jeśli te dupki pojawią się, aż w końcu mnie zabiją. Nie mogę na to pozwolić.
-Justin nie pozwoli, żeby ci się to stało.
Wzruszyła ramionami- Nie sądzę.
-Więc, próbował się z tobą skontaktować?
-Dzwonił dwadzieścia siedem razy, zostawił czterdzieści dwie wiadomości i tweetował do mnie dziesiątki razy.- lekceważąco machnęła ręką w powietrzu.- Na początku myślał, że się zabiłam, bo nic nie tweetowałam i byłam przygotowana na przyjście do mojego mieszkania, potem tweetnęłam tekst piosenki Britney Spears i wyluzował.
-Saige.- przewróciłam oczami- Jeśli on myślał, że jesteś martwa, powinnaś odpisać na jedną wiadomość, on prawdopodobnie dostał zawału.
-Cóż, może zasługuje na jedną, po tym co dla mnie zrobił.
-On uratował twoje życie chociaż....jeżeli nie zabiłby Rory, ty byś...
-Nie należy go bronić, Emma.
-Przepraszam.
-Wiem, że masz rację, ale...po prostu...- przerwała- Nie wiem, nie ważne.
-Rozumiem, chcesz, by czuł się tak, jak ty się czułaś, gdy nie pojawił się na przyjęciu, prawda?
Spojrzała na mnie, kiwając głową- Tak.
-Zawsze byłaś amatorką zemsty.
Wzruszyła ramionami- Po prostu jedźmy na Brooklin.
-Tak, Willow czeka na nas.
________________________________________________
Czytasz=komentujesz

Od wczoraj można tweetować z hasztagiem #FropPL. Ja i Ola będziemy tam informować o nowych rozdziałach, a wy możecie też pisać tam wasze opinie o rozdziałach i przemyślenia :)

Jeszcze chcemy się zapytać, czy jest tu ktoś z województwa łódzkiego? :)

Zapraszam na bloga: http://darkhope-ff.blogspot.com/#_=_

Rozdział dedykujemy Rev :)

Kontakt:
ASK
Twitter
Twitter

xoxo




27 komentarzy:

  1. nie lubie jak się kłócą ;__; Bieber ją okłamał ,ale to dla jej dobra eh.. Saige biedactwo ;d Ale Jus potem był taki słodki jak mówił że ją kocha i jak do niej wydzwaniał ooo *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. to wszystko takie popieprzone:(
    nienawidzę jak się kłócą ;-;
    ale Justin taki ewifjeoiwgjoiwergjo ♥
    oni muszą się szybko pogodzić!
    czekam na następny! :)
    @justinsxhomie

    OdpowiedzUsuń
  3. On powiedzial ze ja kocha to takie slodkie ale szkoda mi Saige nie lubie jak sie kloca i jeszcze nazwal ja dziwka :c
    @believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  4. znowu się pokłócili, eh.. no trudno, pewnie niedługo się pogodzą i będzie okej :) świetny rozdział! czekam na next :D @GomezDylan26

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział :)
    Dzięki za tłumaczenie
    Ja jestem ;)
    @1DNiallerek

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie nie nie Bieber coś ty narobił. Niech on to naprawi:c
    Bosko tłumaczysz<3
    ~M

    OdpowiedzUsuń
  7. super rozdział :) czekam na następny xd @Rebellinous

    OdpowiedzUsuń
  8. boskie :D czekam na nn @Mistletoe_Swag

    OdpowiedzUsuń
  9. nie lubie jak się kłócą, ale i tak świetny rozdział xd :)

    OdpowiedzUsuń
  10. no i po co oni się kłócą no:( czekam na następny :)
    @sweetyofbieber

    OdpowiedzUsuń
  11. Niech oni w końcu się pogodzą :(
    Nie mogę znieść jak oni wiecznie się kłócą i to wszystko tak przeżywają, szkoda mi Saige, ale też rozumiem Justina ....
    I ten moment, kiedy Justin powiedział jej, że ją kocha ....
    Awww *.*
    Ale wkurzyłam się na niego za tą "dziwkę", nie powinien tak nazywać żadnej dziewczyny, a zwłaszcza swojej, którą, jak twierdzi, kocha <3
    Czekam na nexta :*
    Buziaki :)
    @19_Martyna_97

    OdpowiedzUsuń
  12. Jezu no jestemzła na Justina. ;/// No co za dupek. :// Ja bym za ta dziwke przyfasoliła. :/// xdd
    No ale moim zdaniem Saige powinna z nim zerwać żeby zrozumiał co zrobił. :// Szkoda mi Jej. ;c
    Ale ogólnie rozdział cudny. *.* <3
    Ale myśl, że jeszcze tylko 2 rozdziały do końca 1 części mnie zasmuca. ;ccc
    Kocham te tłumaczenie. <3

    OdpowiedzUsuń
  13. O mój Boże, Justin to taki dupek, ja na jej miejscu uderzyłabym go, jeśli nazwałby mnie dziwką, poważnie. Szkoda mi Saige, bo wiem, że Justin potrafi być kochany i słodki, ale czasem jest cholernym kutasem. Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni, a Justin nie postąpi tak znów. Powodzenia w dalszym tłumaczeniu.

    [theschooljanitor-tlumaczenie.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  14. Omg... strasznie mi szkoda Saige i z jednej strony chce aby z nim zerwala ale z drugiej tak strasznie im kibicuje;/

    OdpowiedzUsuń
  15. Zazdrosny Justin? Jeeeeestem na TAK!

    OdpowiedzUsuń
  16. Rozdział ok fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie mogę się doczekać następnego. :D
    Zazdrosny Justin >>>>>>>>>>>>
    Austin <<<<<<<<<<<<

    OdpowiedzUsuń
  18. Ołemdżi! (Tak typowa gimbusiara hahah) Przeczytałam dzisiaj całego bloga od godziny 7 bez żadnej przerwy i, i.. Cudowne! To opowiadanie jest mega, wciągają, fantastyczne.. Najlepsze poprostu. Warto było powchodzić w link 'SPAM' na jakiś tam blogach :)
    Co do rozdziału.. Jejciu, chciałabym aby się pogodzili:( Ale z drugiej strony też mam dość ich ciągłych spin o nic :-; Nie wiem, mogliby być przyjaciółmi a nie parą, było by chyba lepiej dla nich obojgu. I coś tak sądze że na Brooklin wydarzy się coś, nie wiem co ale coś XD PS. Dziękuje że tłumaczycie te opowiadanie, jest cudowne:( <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Genialne <3 czekam na next! Kocham was dziewczyny :P zapraszam do siebie w wolnej chwili: justin-dark-fanfiction.blogspot.com pozdrawiam ! Talia a <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Aw w 1 dzień nadrobiłam całego bloga i uważam, że jest on cudny <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Hej. Rozdzial cudny ale czy w tym fragmencie nie brakuje jakiegoś słowa?
    "-Jesteś powodem, przez który zostałam porwana. Zawstydziłeś mnie przed całą imprezą! Ty jesteś mi kurwa winien >tutaj< siedzieć w moim pokoju i sama po prostu płakać!"?
    i tutaj
    "-Dzwonił dwadzieścia siedem razy, zostawił czterdzieści dwie wiadomości i tweetował do mnie dziesiątki razy.- lekceważąco machnęła ręką w powietrzu.- Na początku myślał, że się zabiłam, bo nic nie tweetowałam i byłam przygotowana na przyjście do mojego mieszkania, potem tweetnęłam tekst piosenki Britney Spears i wyluzował." chyba powinno być " Na początku myślał, że się zabiłam, bo nic nie tweetowałam i BYŁ PRZYGOTOWANY na przyjście do mojego mieszkania, potem tweetnęłam tekst piosenki Britney Spears i wyluzował."? :)
    Oczywiście nie chce was pouczać po prostu jakoś dziwnie się czułam jak czytałam. :D
    Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli przeczytałaś rozdział to proszę o komentarz:)
To bardzo motywuje do dalszego tłumaczenia:)