piątek, 16 stycznia 2015

II. Rozdział 18

Rozdział zawiera sceny +18, czytacie na własną odpowiedzialność!!

Rób ze mną co chcesz.

Saige Cameron's POV

Tego wieczoru przyjechałam do domu później, po krzykach i wyśmiewaniach przez paparazzi i hejterów czekających przed posterunkiem policji.

-Saige....- usłyszałam za mną Justina. Próbował porozmawiać ze mną przez całą drogę do domu i dostać wyjaśnienie, dlaczego poszłam z jego siostrą na obiad do domu mojego byłego chłopaka Austina.
-Justin, ja naprawdę nie chcę o tym rozmawiać.- westchnęłam, idąc do sypialni, którą dzieliliśmy.
Słyszałam jęczącego za mną Justina i zamknął za sobą- Kochanie, musimy o tym porozmawiać.
Odłożyłam moje rzeczy na stolik, chwytając jego brzeg i skłoniłam głowę, zamykając oczy i próbując wypuścić ze mnie cały stres dnia.

-Kochanie....
Zignorowałam Justina i przyssałam moje usta do jego. Nagle poczułam jego ręce po obu moich bokach i jego klatka piersiowa docisnęła się do mnie.
-Saige...
-Tak?- wyszeptałam, nie otwierając oczu.
Oparł podbródek na moim ramieniu- Saige...mogę zabrać twój stres?
Wypuściłam chichot- A jak planujesz to zrobić?
-Myślę, że wiesz.- przycisnął usta do mojego płatka ucha, zdałam sobie sprawę, dokąd z tym zmierza.
-Oh...- Justin i ja nigdy wcześniej nie robiliśmy tego razem. Co jeśli pomyśli, że byłam straszna i mnie rzuci?
-Chodź, kochanie.- wyszeptał mi do ucha, gryząc je lekko- Tak bardzo cię pragnąłem przez trzy lata, nie sądzę, że mogę czekać kolejne dziesięć minut.
Lekki uśmiech zagrał na moich ustach- Justin....
-Saige.- zamruczał do mojego ucha. Poczułam jego dolną część pulsującą przez jeansy- Kochanie, proszę.
Pomyślałam przez moment i otworzyłam oczy- Rób ze mną co chcesz.- szepnęłam.

Justin złapał mnie za talię i obrócił w powietrzu. Zachichotałam, a moje ciało wylądowało na pluszowym materacu, pokrytym ciepłymi, puchowymi kocami. Usłyszałam niskie warczenie, opuszczające gardło Justina, kiedy zdjął z siebie kurtkę i rzucił ją niedbale na podłogę, rzucając się na łóżko i oparł się na górze, tak, jakby był lwem, a ja jego ofiarą.

-Nie wiesz, jak długo czekałem na ten moment.- wyszeptał i popchnął swoje usta na moje. Wypuściłam niski jęk i wplątałam palce we włosy Justina.
-Tak bardzo cię kocham.- Justin szepnął między pocałunkami i przesunął wargi, zwracając uwagę na moją szyję.

Przeniosłam ręce na dół koszulki Justina, zaczynając ciągnąc ją w górę. Justin dostał wskazówkę i oderwał się od mojej szyi, kiedy ja całkowicie zdjęłam koszulkę, odrzucając ją na podłogę.

Uśmiechnęłam się i podziwiałam wyrzeźbiony brzuch Justina, twardy jak skała- Wow.- powiedziałam.
-Podoba ci się to co widzisz, Cameron?
-Nie...Kocham to, co widzę, Bieber.- uśmiechnęłam się i przerzuciłam nas tak, że teraz ja byłam na górze, a on na dole.
-Dziewczyna, która nadzoruje.- Justin uśmiechnął się- To mi się podoba.
-Dobrze.- wyszeptałam, dziobiąc jego wargę.

Po krótkim i słodkim pocałunku przeniosłam się na dół, do prawie całej odsłoniętej skóry klatki piersiowej Justina i zaczęłam całować go w dół.
-O mój...- usłyszałam jęk Justina i jego ciało drżało pod moim dotykiem.
-Podoba ci się?- zapytałam, utrzymując mój głos w najbardziej uwodzicielskim tonie, jednocześnie będąc trochę zdenerwowaną, że nie będzie mu się podobało.
-Kocham to, skarbie.- Justin odrzucił głowę do tyłu i zamknął oczy- Tylko nie rób nic, czego nie chcesz robić.
-Och, uwierz mi, chcę to zrobić.

Drżącymi rękami rozpięłam guzik jenasów i odpięłam zamek, ściągając je z jego nóg, jego wybrzuszenie było bardzo widoczne spod jego czarnych bokserek. Uśmiechnęłam się, czując potrzebę podrażnienia się z nim. Przebiegłam ręką po wypukłości.
-Kurwa, Saige.- Justin syknął.
-Lubisz to?- mruczałam, nadal przebiegając po nim palcami, dokuczając mu każdym dotykiem.
Justin wydał z siebie jęk- Kochanie, proszę....nie rób tego.
-Nie rób czego, Justin?- uśmiechnęła się i bawiłam się rąbkiem bokserek.
-Cholera.- sapnął.
-Błagaj mnie, kochanie.- przeniosłam mój palec lekko pod jego bokserki.
Wypuścił głośny jęk- Saige...proszę.
-Proszę, co, Justin?- uśmiechnęłam się.
-Cholera, Saige, chcę, żebyś zrobiła mi loda.
Zaśmiałam się lekko- To było takie trudne?
-Saige.- Justin jęknął, trzymając oczy utkwione w suficie, wyglądając jakby cierpiał od całego dokuczania. Uśmiechnęłam się i zdjęłam jego bokserki, odsłaniając jego erekcję dla moich głodnych oczu.
-Podoba ci się to, co widzisz?- Justin zaśmiał się, gdy zauważył, że przez kilka sekund spokojnie patrzę na niego.
Nie odpowiedziałam, zamiast tego pochyliłam się i złożyłam pocałunek na jego czubku, powodując, że Justin wyjęczał moje imię w czystej przyjemności.

Wsunęłam jego czubek do moich ust i przesunęłam się w górę i w dół po jego penisie, powodując, że Justin wypuścił głośny krzyk, nie dbając o to, czy ktoś w domu nas słyszał. Oni muszą być całkowicie nieświadomi, że uprawiamy seks w sypialni Justina.

Skończyłam zadowalać Justina i obróciłam nas tak, że teraz on był na górze.

-Teraz, jestem tutaj całkowicie nagi, a ty nie zdjęłaś ani kawałka twojej odzieży.- spojrzał na mnie od stóp do głów- Widzisz teraz problem?- uśmiechnął się.

Zachichotałam- Mówiłam ci, rób ze mną co chcesz.
-Teraz moja kolej, aby cię zadowolić.- warknął mi do ucha i chwycił krawędź mojego swetra w azteckie wzory. Rzucił go z dala od nas. Jego palce wędrowały teraz po moich nagich ramionach i podniósł mnie w talii, chwytając krawędź mojej koszulki. Ściągnął go jednym, szybkim ruchem i odrzucił ją na ziemię. Z powrotem docisnął swoje usta do mojej szyi.

-O mój Boże, Justin, kocham cię.- jęknęłam, przeczesując moimi palcami jego włosy, tak, jak zrobiłam to wcześniej, a jego ręce przeniosły się na moje jeansy i rozpiął je bez konieczności patrzenia. Pociągnął w dół zamek i zdjął ze mnie spodnie, rzucając na resztę naszych ubrań, zostawiając mnie jedynie w moim staniku i bieliźnie. Na szczęście, nie wybrałam dzisiaj moich babcinych majtek.
-Taka piękna- Justin szepnął bardziej do siebie niż do mnie i zaczął całować moje piersi nad biustonoszem. Wygięłam plecy w łuk i zacisnęłam dłonie w pięści, kiedy Justin krążył swoimi dłońmi po moich plecach, aby odpiąć mój stanik. Poczułam, że odczepił go. Pociągnęłam Justina bliżej mnie, nie czekając aż zdejmie go z moich ramion.
-Chcesz się zatrzymać?- Justin natychmiast spojrzał mi w oczy, pytając czy chcę się zatrzymać czy iść dalej.
Zarumieniłam się- Jestem zdenerwowana, nie musisz...
Justin położył palec na moje usta- Saige, każdy cal twojego ciała jest piękny, nie wiem, dlaczego miałoby być inaczej.
Uśmiech rozłożył się na moich ustach. Krótko, słodko i delikatnie pocałowałam Justina w usta i pozwoliłam mu kontynuować. Uśmiechnął się jak dziecko i zdjął ramiączka stanika, odsłaniając moje piersi, którym przyglądał się przez kilka sekund. Dziecinny uśmiech nie opuszczał jego twarzy.
-Jesteś taka piękna, Saige Elizabeth Cameron- powiedział, patrząc mi w oczy. Zarumieniłam się i zerwałam nasz kontakt wzrokowy. Położył kciuk i palec wskazujący na mojej brodzie, zmuszając mnie do spojrzenia na niego- Nie żartuję. Jesteś najpiękniejszą dziewczyną, jaką kiedykolwiek widziałem.
Zachichotałam w odpowiedzi. Justin zaczął całować moje piersi i wziął do ust mojego sutka, ssąc go lekko. Wypuściłam głośny pisk w czystej ekstazie, moje plecy wygięły się bardziej niż wcześniej.
-Justin- jęknęłam, trzepocząc oczami, a małe jęki nadal uciekały z moich ust.
-Krzycz moje imię, kochanie- Justin uśmiechnął się i zaczął zwracać uwagę na moją drugą pierś.
-Justin!- pisnęłam podekscytowana jeszcze głośniej, ignorując fakt, ze jego matka była prawdopodobnie w pokoju tuż obok naszego, wiedziałam, że później za to zapłacę. Ale szczerze mówiąc w tej chwili mnie to nie obchodzi.
Justin zaśmiał się- Moja dziewczynka.
Sięgnął w dół, chwytając moją bieliznę, ściągnął ją i wyrzucił, pozostawiając nas kompletnie nagich. Wyciągnął rękę i otworzył szafkę nocną. Wyjął prezerwatywę i otworzył ją.
-Jeśli nie chcesz tego robić, teraz jest czas, aby się zatrzymać, bo jeśli pójdziemy dalej, to nie sądzę, że będę mógł się zatrzymać, Saige.
Uśmiechnęłam się- Powiedziałam ci, rób ze mną co chcesz, prawda?
Słynny uśmiech pojawił się na ustach Justina- To jest dokładnie to, co chciałem usłyszeć- powiedział uwodzicielsko. Wyciągnął prezerwatywę z opakowania i rzucił papier na podłogę, wsuwając ją na siebie.
-Jesteś gotowa?- Justin uśmiechnął się na moje podekscytowanie.
-Oczywiście- trzymałam nogi całkowicie rozłożone.
Uśmieszek pojawił się na jego ustach- Twoje życzenie jest dal mnie rozkazem, kochanie.
Zaśmiałam się, kiedy Justin umieścił pocałunek na moich ustach, dokuczając mi przez ocieranie się o mnie.
-Justin- syknęłam- Nie drażnij się ze mną.
-Karma jest suką, prawda kochanie?
Nie dając mi czasu na odpowiedź, wszedł we mnie powodując, że wypuściłam krzyk, a moje paznokcie wbiły się w jego plecy. Chwyciłam go, kiedy zaczął się poruszać.
-Mocniej- poprosiłam.
Justin uśmiechnął się- Tak, proszę pani- zaczął gryźć, ssać i lizać moją szyję, nadal się poruszając, się mocniej na moją prośbę.
-Tak bardzo cię kocham.- wysapał, brakowało mu tchu od tej ciężkiej pracy, jaką wykonywał.
-Ja też cię kocham, Justin- uśmiechnęłam się i przeniosłam moje ręce na jego ramiona.

Kiedy Justin i ja skończyliśmy, jego spocone ciało upadło na moje, a nasze czoła przycisnęły się do siebie. Justin patrzył mi prosto w oczy i nie mogliśmy przestać się do siebie uśmiechać.
-Kocham cię... wiesz?- uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam jego miękkie usta. Przedłużył nasz pocałunek.
-Ja też cię bardzo kocham, kochanie- cmoknął moje usta jeszcze raz, patrząc na budzik na stoliku obok niego- Powinniśmy się chyba przygotować do kolacji, którą zrobi moja mama. Pomyślałam, że będziemy cały wieczór w domu i jesteśmy- uśmiechnął się- Nie sądzę, że jadłaś dużo w domu pana Clarka, prawda?
Pokręciłam głową- Ani jednego kęsa.
Uśmiechnął się uroczo- Więc lepiej, jak się ubierzemy.
Skinęłam głową- To prawda- pocałowałam go ponownie i wstałam z łóżka, czując jego oczy, obserwujące mnie.
Odwróciłam się- Podoba ci się ten widok, Bieber?
Zaśmiał się- Cholera tak.

Zachichotałam i odwróciłam się- Tutaj jest cały widok. Mam nadzieję, że ci się podoba!
Justin zaśmiał się i oparł ręce na swojej piersi- Mogę przyzwyczaić się do tego widoku.
Wybuchłam śmiechem- Nie oczekuj tego.
Justin uśmiechną się- Nie wiesz czego oczekuję.
~.~

Po tym jak ja i Justin ubraliśmy się, weszliśmy do kuchni, gdzie byli tylko Jazmyn, Josh i Alfredo.
-Gdzie jest mama?- zapytał Justin, szukając wokół jego matki.
-Zdecydowała, że nie ma wystarczająco dużo jedzenia na obiad dla nas wszystkich, więc ona i Jeremy wyszli i zostawili dla nas lasagne- Alfredo wyjaśnił.
-Ok- skinęłam głową i usiadłam przy stole.

Jazmyn odstawiła szklankę Pepsi, którą piła- Przy okazji, następnym razem, kiedy będziecie uprawiać seks, możecie trochę ciszej?
Zakrztusiłam się wodą, którą piłam, zakaszlałam i odstawiłam kubek- Nie mam pojęcia o czym mówisz.- spojrzałam na nią.
-Och, proszę- Josh zaśmiał się- Wiesz o czym mówi.
-Och, Justin- Alfredo starał się naśladować mój głos- Mocniej, Justin, mocniej!
-Dobra chłopaki, wystarczy.- Justin posłał im lodowate spojrzenia.
Zarumieniłam się ze wstydu i starałam się skupić na mojej lasagne, jedząc w milczeniu.
-Och, teraz jest cicho- Alfredo uśmiechnął się do mnie.
-Zamknij się- przewróciłam oczami, oczywiście uśmieszek utrzymywał się na moich ustach.
-Saige jest krzykaczem- Jazmyn dokuczała żartobliwie.
Alfredo odwrócił się i spojrzał na nią- Ty nie jesteś lepsza! Słyszałem ciebie i Josha w hotelu, kiedy opóźnili o jeden dzień nasz lot.
Policzki Jazmyn zarumieniły się i ukryła twarz w dłoniach- Zamknij się, Alfredo!
-On jest po prostu zazdrosny, nie ma żadnej laski.- Justin zachichotał i wziął łyk wody, starając się nie śmiać z niego.
Alfredo posłał mu spojrzenie- Skąd wiesz? Może mam jakąś laskę i ty nawet o tym nie wiesz.
-Jak to?- Justin zapytał.
-Może jestem z Tallulah, o której mi mówiliście.
Jazmyn spojrzała na Alfredo- Jeśli ty i Tallulah jesteście razem, to powinieneś być już martwy. Ta dziewczyna nie pozwala swoim kochankom mówić o tym.
Oczy Alfredo rozszerzyły się- Ona jest mordercą?
Skinęła głową- I jest w tym dobra. Ta dziewczyna nigdy nie została posądzona o zabójstwo, ale popełniła ich co najmniej dwadzieścia. Ale to jest Bronx i nikt nie zwraca uwagi na morderstwa.
-Wydaje się, że dużo uwagi poświęcono zabójstwu waszego przyjaciela JT.- Alfredo powiedział.
Josh pokręcił głową- Bzdura. Rozumiem, że jest twoim przyjacielem i zasługuje na sprawiedliwość, ale przesłuchano wszystkich niewłaściwych ludzi, wiesz?
Skinęłam głową i spojrzałam na mój talerz- Wiem- wyszeptałam.
Justin położył rękę na moim kolanie i spojrzał na mnie w pocieszający sposób- Kochanie, mam zamiar zrobić wszystko, aby upewnić się, że więcej ci się to nie przydarzy, dobrze?
Westchnęłam- W porządku.
-To samo dotyczy ciebie, Jazmyn.- Justin spojrzał w oczy swojej młodszej siostry. Uśmiechnęła się do niego.
-Dziękuję, Justin.
-Zrobię wszystko dla moich dziewczynek.- uśmiechnął się szeroko.

Rozległo się pukanie do drzwi, które zaskoczyło nas wszystkich. Justin wstał i podszedł do drzwi, otworzył je, odsłaniając Jaxona i Jen.
-Och, impreza do nas przyszła.- Josh zachichotał.
-Co wy do cholery robicie, że mama i tata zadzwonili do nas w środku naszej podróży poślubnej i powiedzieli, że moja siostra i dziewczyna brata, który jest także moim najlepszym przyjacielem są na komisariacie na Bronx, przesłuchiwani za zabójstwo jednego z moich najlepszych przyjaciół, który został zabrany z tego świata za wcześnie.
Jaxon uśmiechnął się i spojrzał na mnie- Dlaczego do cholery mieszacie w to moją siostrę, Saige?-Och, powinieneś zobaczyć ją na posterunku policji.- Jazmyn przewróciła oczami.
Justin zachichotał- Powinien usłyszeć, co do mnie mówiła przez telefon.
-Widziałem zdjęcia, na których ona płacząc opuszczała posterunek policji i uciekała od paparazzi.
Justin podszedł do mnie i objął mnie, opierając podbródek na mojej głowie- To jest moja dziewczyna.
Jaxon wszedł do domu, jego palce były splecione z palcami Jen.
-Przykro nam, ze przerwaliśmy wasz miesiąc miodowy.- spojrzałam na Jen.
Wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się- Mamy jeszcze tydzień i kilka dni odpoczynku. I powiedziałam Jaxonowi o dziecku.- uśmiechnęła się.
-Będę tatusiem!- krzyknął podniecony, pogłaskał brzuch Jen i złożył na nim szybki pocałunek, powodując, ze Jen zachichotała.
-Mam nadzieję, że to bliźniaki.- wyobraził sobie.
Jen spojrzała na niego- Zobaczymy, Jaxon.
Zaśmiał się- Facet może marzyć, prawda?
Jen pocałowała go w policzek i usiadła przy stole.
-Gdzie mama i tata?- Jaxon rozejrzał się.
-Wyszli na obiad.- Jazmyn wyjaśniła.
-Och, dobrze. Cieszę się, że mają dla siebie trochę czasu.
-Przegapiłeś, Saige i Justina hałaśliwy moment w ich sypialni, wiesz...- Josh zagwizdał, złożył dłoń w kółko i włożył do niego palec drugiej ręki.
Jaxon zmarszczył nos- Za dużo informacji, Josh.
Josh zachichotał- Jeśli ja to słyszałem, ty powinieneś usłyszeć o tym.

-Przestańcie.- zachichotałam i poczułam, jak moje policzki płoną w zakłopotaniu.  
________________________________________________
Pierwszy raz tłumaczyłam rozdział +18, także przepraszam, jeśli coś jest nie tak :)

Każda z informowanych osób, która skomentuje rozdział niech podpisze się swoim nickiem z twittera. Jeżeli ktoś z informowanych nie skomentuje, zostanie usunięty z listy.
Może jestem wredna, ale my to tłumaczymy dla was, a jeżeli ktoś nie poświęci czasu na komentarz, to my także nie poświęcimy swojego czasu, aby poinformować tę osobę :)

N&O

22 komentarze:

  1. Aaaaaaa bomba kurwa jprdl cudoo brak slow mega hahah
    @believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG! Cudowne! Nawet nie wiem, co mam napisać, super przetłumaczone haha:)
    Czekam na kolejny! <333

    OdpowiedzUsuń
  3. Oki przyznaje sie ze ostatnio sama nke komentowalam a od moocj czytelnikow rowniez tego wymagam.. Hipokryzja.
    Ale od teraz bede komentowac systematycznie wraz z rozdxialami obiecuje:(
    Co do rozdzialu to az szkoda slow dishzjenhskfhoqbxsijdodjr taki zajebisty ze szok, kocham Saige i Justina i ogolnie awww.
    I jaxon taki kochany jeju:c

    OdpowiedzUsuń
  4. No nareszcie +18 XD

    OdpowiedzUsuń
  5. omomomo jacy wredni ;oo bym się chyba na miejscu Saige zapadła pod ziemię i przez 100 lat nie wyszła ;oo xd

    http://fighteverysecond-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowne !! Nie mogę się doczekać Wgl czemu Saige jest o coś oskarżona ? Gr / @Vejtaszewska

    OdpowiedzUsuń
  7. Boski !! I Nareszcie uprawiali sex :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nareszcie przyszedł ten moment!! ❤️ @karinka20011

    OdpowiedzUsuń
  9. I wszystko jest jak narazie na swoim miejscu ! Justin i Saige, Joh i Jazzmy, Jaxon i Jen, Toby i Seneca... tak jak powinno być ♥
    Świetny rozdział ! Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny ! @paulinagradzka

    OdpowiedzUsuń
  11. swietny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  12. Zajebisty rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  13. Wreszcie sex time yeaah @ideargomez

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeju tak bardzo się cieszę że oni znowu są razem omg @stopzari

    OdpowiedzUsuń
  15. wybaczcie że ostatnio nie komentowałam, ale nie miałam na nic czasu i dopiero dziś nadrobiłam wszyskto
    KURWA TAK W KOŃCU TAK IDEALNIE TAK KURWA TAK
    no to tyle XD
    dziękuję, że to tłumaczycie, naprawdę ;)
    @pervmattx

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli przeczytałaś rozdział to proszę o komentarz:)
To bardzo motywuje do dalszego tłumaczenia:)