środa, 14 maja 2014

Rozdział 8

Myślę, że po prostu jestem pełna niespodzianek.

Saige's POV

Stałam w mojej sypialni w poniedziałkowy poranek, tępo wpatrując się w moją szafę. Co powinnam założyć na mój pierwszy dzień w liceum w Bronx?

-Saige, szybciej!- moja mama krzyknęła- Musisz wkrótce dostać się do szkoły i do dyrektora!
-Szykuję się tak szybko, jak tylko mogę- krzyknęłam z powrotem, z irytacją splecioną w moim głosie. Westchnęłam i chwyciłam  jasny, żółty sweter, narzucając go na mój stanik oraz parę czarnych wysokich szortów i wciągnęłam je.

Uczesałam moje włosy w kok i zawiązałam bandanę wokół niego, dodając zegarek wokół mojego nadgarstka. Zrobiłam makijaż i chwyciłam ten sam plecak, którego używałam w zeszłym roku. Prosty, brzoskwiniowy JanSport i zarzuciłam go na moje lewe ramię, czując, że ciężar książek pociąga mnie w dół. Otworzyłam drzwi mojej sypialni i wyszłam. Toby był oparty o ladę i gryzł duże, czerwone jabłko, a jego czarny plecak leżał na ziemi obok jego nogi.
-Gotowa na pierwszy dzień szkoły?- Jęknął.
-Nie mogę się doczekać- sarkazm sączył się z każdym słowem, które mówiłam i przewróciłam oczami.
Toby zachichotał- Czuję się dokładnie tak samo. Pragnę być z powrotem w Brooklinie.
-Ja też.

Mama podeszła do nas, chwyciła torebkę i przewiesiła ja na ramię- Jesteście gotowi?- zapytała.
-Nie- żachnęłam się.
-Dlaczego? Chodź Saige, naprawdę musimy już iść, jeśli chcesz dotrzeć do szkoły na czas i jeśli chcesz, żebym ja nie spóźniła się do pracy.
-Ona miała na myśli, że nie chce mamo- Toby posłał mamie spojrzenie.
-Och, Saige daj spokój, nie mam czasu na żarty- prychnęła- Czy możemy już iść?

Toby nie powiedział ani słowa, kiedy wyszliśmy za nią na zewnątrz i schodziliśmy po schodach w kompletnej ciszy. Mama wyglądała na głęboko zamyśloną, kiedy szliśmy. Poranne powietrze uderzyło w nasze twarze. Umieściłam mój plecak na obu ramionach.
-Czy na pewno te spodenki są właściwe do szkoły?- mama spojrzała na moje odsłonięte uda.
-Tak mamo, to Bronx. Jestem pewna, że jakaś dziewczyna pojawi się tylko w sportowym staniku czy w czymś. Moje szorty wyglądają konserwatywnie w porównaniu do wszystkich innych.
-Dobrze- oderwała ode mnie oczy i złapała ze mną kontakt wzrokowy- Wy oboje, zachowujcie się jakoś, ok?
Mama spojrzała na niego- Czy powinnam przypomnieć wszystkie razy, kiedy dostawałam telefon z twojej starej szkoły za złe postępowanie w klasie? Albo może, gdy zostałeś złapany z dziewczyną w męskiej toalecie, albo, kiedy powiedziałeś kucharce, że może sobie wsadzić te gotowane na parze brokuły w jej-
-Dobra mamo- Toby przewał jej- Rozumiem.
-Cieszę się, że widzisz mój punkt widzenia- uśmiechnęła się.
-Najwidoczniej.
Mama pochłonęła nas w grupowym uścisku- Powodzenia, moje piękne, cudowne dzieci. Mam nadzieję, że będziecie mieć wspaniały pierwszy dzień i proszę nie wpadajcie w kłopoty.
-Toby- przybrałam niezbyt subtelny kaszel, puszczając mu dokuczliwe oczko.

Odepchnął mnie żartobliwie- Zamknij się Saige.
-Och, wy dwoje musicie się ze sobą dogadać- mama zaśmiała się, wiedząc, że oboje żartujemy.
-Miłego dnia w pracy- uśmiechnęłam się.

Przytuliła mnie jeszcze raz- Dziękuję kochanie.
Uścisnęła Tobiego i poszła w przeciwnym kierunku do jej pracy.
-Gotowa?- Toby spojrzał na mnie.
Wzięłam głęboki oddech, szybko kiwając głową- Jestem gotowa.
-Chodźmy- Toby wysłał mi słaby uśmiech, zanim oboje zaczęliśmy poszliśmy do szkoły kilka przecznic od naszego mieszkania.


-Czego najbardziej się boisz?- Zapytał Toby z lekko uniesionymi brwiami.
Wzruszyłam ramionami- Myślę, że poznania nowych przyjaciół. Naprawdę nie znam tych ludzi-
-Zaprzyjaźnisz się tak szybko, jak oddychasz- Toby zadrwił- Jeśli ktoś powinien być zdenerwowany o nowych przyjaciół to twój głupkowaty brat, Toby.
Przewróciłam oczami- Szybko znajdziesz przyjaciół, Toby. Jestem pewna, że dziewczyny będą padać u twoich stóp i robić wszystko, czego będziesz potrzebować, aby było ci wygodnie.
-Dobrze- Toby mocno parsknął śmiechem- Jeśli tak mówisz, Saige.
-To prawda- zmierzwiłam mu włosy- Wszystko będzie w porządku.
-Oboje damy radę- uderzył mnie w ramię w sposób kochającego brata.

Przybyliśmy pod budynek szkolny. Oboje zatrzymaliśmy się i po prostu patrzyliśmy na średniej wielkości, murowany budynek. Widziałam dużo biegających dzieci z różnego rodzaju fryzurami i strojami. Niektórzy mieli na sobie sukienki, które powinny być noszone w klubie, podczas gdy inni mieli ubrania, które przypominały strój zakonnicy. Niektórzy mieli jasne, neonowe włosy, które wyróżniały się. Inni mieli ciemne, czarne włosy, które były trochę ciemniejsze niż naturalnie czarny kolor. Niektórzy nawet nie mieli włosów.

-To jest jedno z najdziwniej wyglądających miejsc- Toby obserwował.
Skinęłam głową- Myślę, że powinniśmy poprosić mamę o domowe nauczanie.
-Nawet nie dałaś tej szkole szansy, Saige- Toby zachichotał- Ale jeśli szkoła będzie do bani, to zgodzę się z tobą.
-Dobrze, zobaczymy, jak będziemy czuć się po południu- skinęłam głową, tworząc plan.
-Daję dwadzieścia dolców, że oboje ją znienawidzimy.
-Ja się z tobą nie zakładam, ponieważ jestem całkowicie pewna, że ją znienawidzę, więc stracę dwadzieścia dolarów.
-Cholera- Toby narzekał- Miałem nadzieję, ze przyjmiesz zakład.
Prychnęłam żartobliwie- Nie jestem taka głupia.

-Idziesz czy nie, biała?- znajomy głos przemówił za mną, powodując, że podskoczyłam. Odwróciłam się i zobaczyłam Senece stojącą za mną z głupim uśmieszkiem na jej ustach. Ubrana była w koszulkę Phillies schowaną w parę wysokich, jeansowych spodenek. Miała na sobie kilka sztuk biżuterii i białe conversy.

-Och, hej Seneca- uśmiechnęłam się.
-Czy ja cię przestraszyłam?- zachichotała.
-Tylko trochę- przyznałam, przyprawiając ją o ciężki śmiech.
-Fanka Phillies, co?- Toby obserwował jej koszulkę.
Wzruszyła ramionami- Facet, z którym ostatniej nocy spałam zostawił ją u mnie w domu, więc, dlaczego jej nie nosić? Jeśli zostawił to znaczy, że go to nie obchodzi.
Toby wytrzeszczył oczy na wyjaśnienie jej historii- W porządku.
-Kto to jest? Masz chłopaka?- Sececa zmierzyła Tobiego od czubka głowy, aż do palców u stóp.
-Nie, to mój brat bliźniak- zaśmiałam się niezręcznie.
Seneca skinęła głową- Miałam dodać komentarz o tym, jak podobnie wyglądacie albo, że twój związek może być uznany za kazirodztwo.- zwróciła uwagę na Tobiego- Jesteś singlem, panie Cameron?- mrugnęła.
-Och, tak- wyjąkał niezręcznie.
-Chcesz być następnym facetem, który zostawi koszulkę w mojej sypialni?
-O dobry Panie- przewróciłam oczami, chwytając Senece przy łokciu- Do zobaczenia później, Toby, spróbuj nie przyciągać żądnych seksu dziewczyn, jak Seneca.
-Nie jestem żądna seksu!- Seneca broniła się, jak wyciągnęłam ją z daleka od mojego brata, któremu było w tej chwili trudno oddychać, ponieważ tak mocno się śmiał.

-Po prostu pomóż mi dowiedzieć się, gdzie do cholery mam pójść- westchnęłam wyciągając mój grafik z kieszeni szortów. Seneca chwyciłam mój plan.
-Mamy te same zajęcia- złożyła go i podała mi- Więc, po prostu spędzaj ze mną cały dzień.
-Dobrze- skinęłam głową, trochę mi ulżyło, że znam, co najmniej jedną osobę z całej mojej klasy- Czy ktoś z twojej paczki chodzi jeszcze do szkoły?
-JT, rodzeństwo Justina i te dziewczyny o imieniu Rory i Tallulah, ale jeszcze ich nie poznałaś-
-Rory to była dziewczyna Justina, a Tallulah i Justin pieprzyli się, prawda?
-Cholera- Seneca skinęła głową- Imponujące, jak już możesz je znać?
-Justin wczoraj powiedział mi o swoim życiu seksualnym.
Jej oczy rozszerzyły się- Czy on....
-Wspomniał o tobie?- domyśliłam się- Tak.
Położyła dłoń na twarzy- O mój Boże... Przepraszam, że musiałaś to usłyszeć-
-Nie zagłębiał się w szczegóły- przerwałam jej- Nie martw się.
Ulga zalała jej twarz-Dzięki Bogu.
-Ale, on nazwał mnie dziwką- skrzyżowałam ramiona na piersi.
-Dlaczego?
-To długa historia- wzruszyłam, rozkładając moje ramiona.
-Czy on żartował czy mówił poważnie?
-Twierdził, że żartuje, ale-
-Och, to dobrze.
-Okay?- uniosłam brwi- W moim poprzednim mieście, jeżeli nazwałabyś kogoś dziwką, to byłabyś postrzegana jako dupek, a to opisuje dziewczyny, pukające dziesięciu ludzi dziennie, a nie kogoś, kto uprawiał seks tylko kilka razy w życiu.
-Uprawiałaś seks?- Seneca dyszała- Myślałam, że jesteś małą świętoszką!
-Myślę, że jestem po prostu pełna niespodzianek, prawda?
Skinęła głową- Tak sądzę- dodała lekki śmiech na koniec.
Wędrowałam, dopóki nie znalazłam szafki. Seneca śledziła mnie na każdym kroku i kontynuowała plecenie o przypadkowej rzeczy, o której nie miałam pojęcia. Wykręciłam kombinację wpisaną na moim harmonogramie i otworzyłam zardzewiałą szafkę, napotykając ją całkowicie pustą. Rzuciłam mój plecak do niej i rozpięłam ją, znajdując mój segregator.
-I dlatego nienawidzę puddingu Oreo.
Odwróciłam się do niej- Ciekawe- uśmiechnęłam się, udając, że ją słuchałam cały czas, gdy tylko myślałam o Justinie i kłótni z zeszłej nocy. Odwróciłam się do szafki i trzasnęłam nią. Dźwięk odbił się od kilku szafek, ale nie wydawało mi się, żeby ktoś to zauważył.
-Więc, co się stało po tym jak Justin nazwał cię dziwką?- wróciła do wcześniejszej rozmowy.
-Poszłam do domu- wzruszyłam ramionami- Nie mogłam pogodzić się z tym gównem. Wiem, że nie jestem dziwką, a on nie ma prawa mnie tak nazywać-
-Woah, woah, woah- uspokoiła mnie- On tylko żartował, Saige. Nie ma potrzeby, aby wziąć coś, co mówi Justin zbyt poważnie.
-Nie obchodzi mnie czy żartował, nazwał mnie dziwką. To nie jest fajne. Dlaczego miałabym ignorować ludzi, którzy obrażają mnie i traktują to jako żart?
Wzruszyła ramionami- Myślałam, że każdy tak robi...
-Tak, jak nazywacie kogoś dziwakiem albo frajerem czy coś, ale nie cholerną dziwką.
-Przesadzasz.
-Ja przesadzam?- wyśmiałam- Nawet ciebie tam nie było, Seneca.
-Cóż, oczywiście wiem, ale...
-Zapomnij o tym- przerwałam jej- Czy możemy już o tym nie rozmawiać?
Wzruszyła ramionami- Umowa stoi.
-Dzięki- westchnęłam.

Justin Bieber's POV

Usiadłem na ławce w parku, trzymając papierosa między wskazującym, a środkowym palcem. Pogrzebałem w ciasnej kieszeni moich jeansów, poszukując mojej starej, czerwonej zapalniczki. Poczułem, jak moje palce znalazły i wyciągnąłem ją.

-Co robisz w parku?- usłyszałem znajomy, kobiecy głos. Spojrzałem w górę i ujrzałem stojącą Rory. Moje oczy rozszerzyły się.
-Nie powinnaś być w szkole, Rory?
Wzruszyła ramionami. Za duża kurtka, którą miała na sobie nawet nie drgnęła na jej kruchych ramionach.- Uciekłam, nic wielkiego.
-Dlaczego to robisz?- zapaliłem koniec papierosa, schowałem zapalniczkę do kieszeni mojej bluzy i włożyłem papierosa między moje wargi.
-Ponieważ nienawidzę tam być. Czuję, że od kiedy kilka lat temu poroniłam, każdy patrzy na mnie inaczej. Jak gdyby ich oczy krzyczały współczucie dla tego dziecka, ale żaden z nich nie wiedział, cholera, nawet nie poznaliśmy tego dzieciaka, zanim zmarło. Byłam tylko w szóstym miesiącu ciąży, nie nadaliśmy mu nawet tożsamości-
Przewróciła oczami- Ludzie w szkole byli zarówno sympatyczni i obłudni. Nie mogłam tego znieść.
Westchnąłem- Mieliśmy szesnaście lat, Rory, ludzie powinni wiedzieć, że byliśmy młodzi i głupi.
-Nie wiedzieli, że będziemy na tyle głupi, żeby zajść w ciążę w wieku szesnastu lat, Justin.
-Więc teraz już wiedzą- wsadziłem papierosa w usta.
-Myślę, że wszyscy wiedzą, że jesteś na tyle głupi, żeby uprawiać wtedy seks, Justin- usiadła na skraju ławki.
Wydmuchałem dym, posyłając jej paskudny wygląd- Przepraszam?
-Słyszałeś- syknęła- Z iloma dziewczynami w mieście uprawiałeś seks? Chcę listę. Właściwie, myślę, że byłoby krócej, jeśli poprosiłabym o listę dziewczyn, które pieprzyłeś w Bronx.
-Powinnaś być na haju, pijana lub coś, Rory, jesteś zbyt spięta.- machnąłem ręką i umieściłem papierosa w ustach, wdychając go przed wypuszczeniem dymu.

-Moja macocha oddała mnie na regularne testy narkotykowe, nie mogę być na haju. Powiedziała, ze jeśli jeden raz nawalę to zgłosi mnie na policję za nielegalne zażywanie narkotyków.
-Powinnaś kupić własne mieszkanie- wzruszyłem ramionami- To rozwiązałoby wszystkie twoje problemy.
-Jasne, jeśli zapłacisz za nie.
Zaśmiałem się- Tak, dobra próba. Nie kupię ci cholernego domu- znowu zaciągnąłem się papierosem.
-No cóż, to nie myśl, że się przeprowadzę, bo wiesz, że nie mogę sobie na to pozwolić.
Pokręciłem głową- Nie bądź taka spięta, laleczko- rzuciłem niedopałek na ziemię, miażdżąc go drogimi butami Supra, które ukradłem kilka dni temu.
-Wiem, że w naturalny sposób mógłbyś mnie uspokoić- uśmiechnęła się.
Zwróciłem się do niej- Ach tak? Jak mam cię uspokoić? Kim ja jestem, twoim doradcą?
-Jeśli nasze sesje doradcze to tylko seks i sporządzenia, to tak, jesteś nim.
Uniosłem brew- Ty próbujesz dostać się do moich spodni, Rory?
Skinęłam głową i przysunęła się do mnie- To zależy...- postukała palcami po jej klatce piersiowej- Czy jesteś gotów pozwolić mi dostać się do twoich spodni?- położyła rękę tuż nad szczytem moich spodni. Przełknąłem trochę śliny i zamknąłem oczy. Ona była moją pierwszą miłością, jej oczy były jak mój kryptonit.
-Twój dom czy mój?- poddałem się.
Uśmiechnęła się- Nie myślisz, że będzie bardziej sexy zrobić to w tylnej alei restauracji?
-Nie- potrząsnąłem głową- Ponieważ takie miejsca wypełnione są chorobami przenoszonymi drogą płciową, to mnie przerasta.
Westchnęła- Cóż, moja mama jest w domu i myśli, że jestem w szkole. Czy twoja rodzina jest teraz w domu?
-Nie- potrząsnąłem głową- Moja mama pracuje w budynku mieszkalnym do szóstej, a mój tata pracuje w tej zaniedbanej myjni kilka przecznic od parku. Nie będzie go w domu aż do siedemnastej czterdzieści pięć. Nie pamiętasz, kiedy zawsze do mnie przychodziłaś?
-Jestem zapominalska- wzruszyła ramionami, wstając i łapiąc mnie za rękę- Teraz idziemy na naszą pierwszą sesję terapeutyczną, dobrze Doktorze Bieber- wyszeptała pseudonim bardzo zmysłowym tonem.

Czułem w mojej dolnej części ciała pulsowanie, kiedy szybko szliśmy do mojego domu, w końcu zaczęliśmy sprintem biegnąć po schodach. Jak tylko weszliśmy do środka, zatrzasnąłem drzwi i popchnąłem ją na nie. Niechlujnie przykleiłam moje usta do jej, podgrzewając atmosferę. Zdjąłem dużą bluzę, która pachniała papierosami i rzuciłem ją, słysząc jak spadła na podłogę z głośnym hukiem.
-Sprawiasz, że jest mi gorąco- szepnęła i zaczęła tworzyć malinki na mojej szyi- To zawsze będzie mój teren, Justin- szepnęła na mojej szyi- Inne dziewczyny mogą go dotknąć, ale nie pozwalaj im mieć go, czy to jest jasne?
-Och zamknij się i sprawiaj mi przyjemność- zerwałem z niej koszulkę, rozrywając ją na dwie części, ukazując, że dzisiaj nie założyła biustonosza.
Uśmiechnąłem się- Tak jak cię kiedyś uczyłem- głodny zaatakowałem jej piersi ustami. Czułem jak wyniosły jęk opuścił jej usta. Usłyszałem łomot, jak przycisnęła głowę do drzwi w czystej ekstazie.
-Boże, Justin, to uczucie jest takie przyjemne.
-Wiem kochanie, ale mogę sprawić, że poczujesz się jeszcze lepiej- zdjąłem jej pasek i ściągnąłem jeansy, ona rozebrała mnie i skończyło się na moim łóżku.

Saige's POV

Po długim dniu byłam popychana w szkole, kilka razy nazywana biała, wyśmiewana, były też inne sposoby, aby mnie złamać. Byłam otoczona ludźmi, próbowałam znaleźć Senece i Tobiego, którzy stali przy drzwiach, uważnie ze sobą rozmawiając. Czy Seneca naprawdę wykonuje misję, aby dostać się do spodni mojego brata?
-Hej ludzie- podeszłam do nich.
Seneca uśmiechnęła się do mnie- Hej Saige. Przepraszam, że nie zostałam z tobą po zakończeniu lekcji, ale zobaczyłam Tobiego, który stał zupełnie sam i pomyślałam, że potrzebuje towarzystwa.
Zmrużyłam oczy na nich- Jeżeli wy dwoje planujecie pieprzyć się to proszę zróbcie to w twoim domu, bo nie sądzę, że będę mogła spać w nocy, słysząc dźwięki wydawane przez was. Prawdopodobnie w końcu zwymiotuję.
Seneca przewróciła oczami- Nic nie planujemy, Saige, uspokój się.
-Uspokój się, Saige- Toby potargał mi włosy, co spowodowało, że ma niego warknęłam, szybko naprawiając fryzurę, kiedy rozchodziliśmy się do domów.
-Chcecie przyjść dzisiaj, spędzić z nami trochę czasu?- Seneca zaoferowała,
-Oczywiście- Toby natychmiast odpowiedział, uśmiechając się.
-No cóż, przyjdźcie, zawsze spotykamy się w parku tuż po szkole. Ale wy oboje uważajcie, większość z nich będzie prawdopodobnie naćpana albo pijana, a inni będą palić papierosy.
-Co za jakościowi przyjaciele, Seneca- Toby zażartował.
-To dobrzy ludzie, najpierw musicie ich poznać- wzruszyła ramionami.
-Seneca- JT podbiegł do nas- Och, hej Toby, dobrze cię znów widzieć stary.
-Hej- Toby rzucił mu krótko.
-Hej Saige.
-Hej JT- uśmiechnęłam się- Rozmawiałeś z Willow ostatnio?
-Teraz z nią piszę- skinął głową- Próbuję sprowadzić ją po południu na Bronx.
Zaśmiałam się- Powodzenia.
-Myślę, że przyjedzie albo przynajmniej mówi, że chce.
-Wow, bogata, biała dziewczyna chętnie przyjedzie na Bronx, to imponujące JT, nawet dla takiego kogoś jak ty.
Zaśmiał się- Dziękuję, Seneca.

Chodziliśmy po parku, na początku na miejscu nie było nikogo.
-Gdzie są twoi przyjaciele?- Toby rozejrzał się.
-Tam- wskazała kierunek przed pójściem tam. Poszłam za nią i zobaczyłam grupę w kącie muru. Większość z nich paliła, co było oczywiste, przez wielką mgłę wiszącą wokół całej grupy. Mogłam dostrzec kilku chłopaków, dwie dziewczyny i parę wiszącą na sobie.
-Co to za para?- zapytałam.
-Nie mam pojęcia, ostatni raz kiedy sprawdzałam nikt w naszej grupie nie umawiał się ze sobą. Być może jeden z chłopaków przyprowadził swoją ulubioną prostytutkę lub jedna dziewczyna pokazała swojego nowego „słodkiego tatusia” albo coś- zakładała idąc w górę.
Moja szczęka opadała jak zauważyłam, że to Justin i Rory. Rory pracowała nad dużą, fioletową malinką na jego szyi. Jedno ramię Justina było owinięte wokół jej talii, a w drugiej dłoni trzymał papierosa, którego palił.

-Co do cholery ona tutaj robi?- Seneca pokazała, że to oczywiste, że jej nie lubi.
________________________________________________________
30 komentarzy= następny rozdział :)

Miłego czytania xo


39 komentarzy:

  1. Świetny caggagvHjsjvsja <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Uuuu... Ale się dzieje :D Cudny rozdział!!! Czekam nn <3 ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Isnsikslabzjsoala ! Kocham to ! *-*
    Iiiii CO DO CHOLERY RORY TAM ROBI ?!

    OdpowiedzUsuń
  4. o matko chce juz nastepny!!

    OdpowiedzUsuń
  5. nie moge sie doczekać co będzie dalej :) / sirbizxzle

    OdpowiedzUsuń
  6. Awww *____* Chcę już nexta! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. o boże!
    popierdoliło Justina, ale Saige już go zmieni, ja to wiem! ;3
    czekam na nastepny ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Omg :o kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialne to jest, naprawdę świetnie tlumaczysz

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział. czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O matko to takie boskie ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. ale sie dzieje czekam na wiecej

    OdpowiedzUsuń
  13. omg chce kolejny rozdział dalej komentujcie ludzie

    OdpowiedzUsuń
  14. justin nie może być z tą głupią lalą
    ma być z saige
    rozdział świetny i już czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. chcemy nn jeszcze tylko 2 komentarze boski rozdział ilu <3

    OdpowiedzUsuń
  17. hej fajnie piszesz;)

    OdpowiedzUsuń
  18. To chyba jestem 30 ; pp ale rozdzial i tak mega *.*

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham <3 @bieberxsexy_

    OdpowiedzUsuń
  20. omg !@#$$#t$gdrf fcdzs#$%#$%! GENIALNE. Ale z Jusa cham ... >.< aż się wkur... wkurzyłam na koniec :P

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli przeczytałaś rozdział to proszę o komentarz:)
To bardzo motywuje do dalszego tłumaczenia:)