piątek, 10 października 2014

II. Rozdział 4

Rozdział niesprawdzony!

Kochają mój sposób chodzenia, ponieważ chodzę z zawzięciem.

Justin Bieber's POV

Następnego ranka siedziałem w salonie Saige, ubrany tylko w piżamę w kratę i w roztargnieniu przerzucałem strony magazynu plotkarskiego, aby spróbować nadrobić wszelkie informacje o moich starych znajomych.

-Co robisz?- Spencer zapytała chichocząc do mnie, kiedy szła po schodach ubrana w parę jeansów i prosty T-shirt.
-Nic.- rzuciłem magazyn z dala ode mnie- Gdzie idziesz?
-Mam znajomą, która mieszka w Los Angeles i idę się z nią zobaczyć, nie widziałam jej od czasu liceum.
-Och, baw się dobrze.- wstałem i podszedłem do niej, dając jej szybki uścisk i pocałunek, i wyszła przez drzwi.
-Załóż koszulkę, Bieber, nie ufam ci, kiedy jesteś sam w moim domu, więc musisz iść ze mną.- Saige zeszła po schodach. Była ubrana w parę czarnych spodni od jogi, biały crop top, wielokolorowy szal i okulary zamiast jej szkieł kontaktowych. Wyglądała bardzo atrakcyjnie. Musiałem nawilżyć usta na widok jej odsłoniętej, brązowej skóry. Zauważyłem, że zatrzymała się i spojrzała na moją odsłoniętą klatkę piersiową, westchnęła, wróciła do swoich myśli i podeszła do drzwi- Chodź, Justin, ja naprawdę nie mam czasu, na twoje powolne ruchy.
-Dokąd idziemy?
-Mam sesję w studiu nagraniowym na mój nowy album i będzie tam kilka innych gwiazd. Więc, proponuję, jeżeli chcesz zrobić wrażenie, nie noś cholernych piżam.- przewróciła oczami.
-Zaraz wracam.- zapewniłem i pobiegłem na górę do pokoju i zmieniłem moje ubranie.

Saige Cameron's POV

Justin zbiegł na dół około minuty później w jeansach i T-shircie z twarzą Miley Cyrus. Tę samą koszulkę miał na przyjęciu, które spowodowało, że zerwaliśmy. Przełknęłam ślinę, otworzyłam drzwi i udałam się do samochodów zaparkowanych w garażu. Wybrałam mój czerwony Volkswagen Beetle i wskoczyłam do niego. Widziałam niezadowolenie Justina, kiedy wspiął się na siedzenie pasażera.

-Dzięki za zabranie mnie...
Przewróciłam oczami i odpaliłam samochód, wycofując się- Jedziesz tylko dlatego, że nie ufam ci, byś był sam w moim domu, wierz mi, naprawdę nie chcę cię więcej widzieć.
-Wow.- Justin wymamrotał i wpatrywał się w okno przez resztę jazdy do studia nagraniowego. Po przyjeździe już zobaczyłam paparazzi rojących się przy drzwiach budynku.
-Świetnie.- wymamrotałam do siebie i wyłączyłam silnik, siadając na chwilę na fotelu, zbierając siły na błyski i krzyki. Odwróciłam się do Justina- Nic nie mów, jeżeli zapytają cię, nie odpowiadaj.
-Nie spodziewałem się tego.- zapewnił i otworzył drzwi. Jęknęłam i wyskoczyłam z samochodu, natychmiast zwracając uwagę paparazzich.

Saige, kto z tobą przyjechał?
Czy zdradzasz Rickiego z tym facetem?
Kto to jest?
Proszę pana, kim pan jest?
Czy to prawda, że sypiasz z każdym facetem w Hollywood?

Poczułam, że została popchnięta na Justina przez jednego z paparazzich.
-Uważaj.- Justin warknął na nich, ponieważ coraz bardziej się do nas zbliżali, ich błyski sprawiały, że niemożliwe było, cokolwiek zobaczyć.
-Wypierdalaj ode mnie.- Justin warknął na dziewczynę, kiedy popchnęła rejestrator w jego twarz.
-Jak masz na imię?- krzyknęła do niego.
-Nie twoim zasranym interesem jest moje imię.
-Justin.- wymamrotałam, dając mu spojrzenie- Przestań, nie dawaj im tego, czego chcą.
Znowu zostałam popchnięta na Justina.
-Przestań ją kurwa dotykać.- Justin syknął na jednego faceta i wciągnęłam go do budynku, pozostawiając nieprzyjemnych fotografów na zewnątrz.

-Mówiłam ci, żebyś nie tracił zimnej krwi.- syknęłam.
Justin przewrócił oczami- Broniłem cię, Saige.
-Potrafię o siebie zadbać, Justin. Robiłam to przez trzy lata, co sprawia, że myślisz, że teraz nie potrafię?

Podeszłam do recepcji i kobieta uśmiechnęła się do mnie.
-Witam, pani Cameron.- recepcjonistka Jillian uśmiechnęła się do mnie- Dzisiaj jesteś w studio B.
-Bardzo dziękuję, Jillian.- uśmiechnęłam się do mnie.- Miłego dnia.
-Czy ten pan jest w tobą?- spojrzała na Justina od stóp do głów i zmarszczyła się.
-Niestety.- westchnęłam- Dzisiaj jestem jego opiekunką.
Jillian stłumiła śmiech- Powodzenia pani Cameron, dobrze zaśpiewaj.
-Dziękuję, Jillian.- uśmiechnęłam się słodko do niej, spojrzałam na Justina, kiedy patrzył na dziewczynę siedzącą na poczekalni, jak na kawałek mięsa.- Chodź, Bimber, idziemy.

Justin odwrócił się i podążał za mną, weszłam do studia B, znalazłam Jazmyn, Willow, Emmę i jedną z moich najlepszych przyjaciółek, Miley Cyrus, byli już w środku razem z Jazmyn, Willow, Emmy i moim menadżerem, Scooterem Brownem.

-Co on do cholery tutaj robi?- Jazmyn warknęła, widząc Justina, wchodzącego do pokoju, kiedy zamykał za sobą drzwi.
-Ciebie także miło widzieć, siostrzyczko.- Justin uśmiechnął się niewinnie do niej.
-Cóż, odkąd każdy zdecydował pozbyć się go i kimkolwiek jest ta blond-włosa laska w moim domu, nie ufałam mu, zostawiając go samego i musiałam go wziąć ze sobą, jakbym była jego opiekunką.- przewróciłam oczami w rozdrażnieniu.
-Jestem zadowolony, że wy wszyscy tak bardzo o mnie myślicie.- Justin udawał, że jest zaszczycony.
-Może nie powinieneś wyjeżdżać na trzy lata i nie nienawidzilibyśmy cię.- Jazmyn rzuciła mu lodowate spojrzenie.

-....Cześć, jestem Miley.- zaśmiała się niezręcznie, kiedy Justin stało obok niej- Miło mi cię poznać.
Justin uśmiechnął się do niej- Mi także. Jestem Justin...Justin Bieber. Jazmyn-
-Brat i były chłopak Saige.- Miley skończyła za niego- Jesteś inspiracją dobrej połowy albumu, więc w końcu ktoś musiał zapytać, kim jesteś i to byłam ja, więc...- Miley wzruszyła ramionami.
-Wow, dobrze wiedzieć, że jestem inspiracją niektórych hitów.- Justin uśmiechnął się.

Przewróciłam oczami- Możemy po prostu zacząć nagrywanie?
-Tak.- Scooter przemówił- Myślę, że najpierw będziemy pracować na twoją i Miley piosenką, ponieważ Miley będzie występować gościnnie w programie telewizyjnym i musi dostać się tam za około dwie godziny, więc chyba powinniśmy zająć się tym, a później popracujemy nad resztą.
-Dobrze.- uśmiechnęłam się, kiedy Miley i ja weszłyśmy do studia i podeszłyśmy do mikrofonu. Chwyciłam słuchawki i wsunęłam je na uszy.

Justin Bieber's POV

-Dobrze, jesteście gotowe?- menadżer Saige, Scooter zapytał z jego miejsca znad technicznych klawiszy w studio.

Saige i Miley uniosły kciuk do góry.
-Odtwarzanie.- Scooter nacisnął w przycisk, zaczęła grać muzyka, Saige i Miley zaczęły kołysać się, czując muzykę w studio.

Mogłem poczuć wzrok Jazmyn, próbowałem to zignorować i zwrócić uwagę na Saige, kiedy oglądałem ją, wydawała się dobrze bawić w małej kabinie, stojąc obok Mikey Cyrus podczas śpiewania.

Ona jest niesamowitą piosenkarką, nie zorientowałem się, że ma taki talent, kiedy byliśmy razem.

-Jest niesamowita, prawda?- usłyszałem głos obok mnie. Odwróciłem się i zobaczyłem Emmę patrzącą na mnie. Jej brązowe włosy były przerzucone przez ramię, wydawała się, wpatrywać się w moją cholerną duszę.
-Tak.- po postu skinąłem głową i spojrzałem przed siebie.
-Wiesz,- Emma zaczęła- wszystko we mnie ma nadzieję, że kiedy patrzysz na Saige widzisz wszystko, co miałeś i zdajesz sobie sprawę, jak wielkim jesteś idiotą.- Emma przyznała- Ponieważ jesteś tak głupi, że pozwoliłeś jej odejść i pozwoliłeś innemu mężczyźnie ją złapać.
-Dzięki, Emma.- przewróciłem oczami, nie zadając sobie trudu, aby nawiązać z nią kontakt wzrokowy.
-Nie ma problemu.

~.~

Saige Cameron's POV

Justin i ja wróciliśmy do domu około szóstej wieczorem, po kolacji z Jazmyn, Willow, Emmą i Miley.
-Nie mogę uwierzyć, że poznałem Miley Cyrus.- Justin uśmiechnął się.
-Tak, ona jest fajna.- wzruszyłam ramionami.
-Zachowujesz się, jakby nie było kurwa niczym wielkim spotkanie z Miley Cyrus.- Justin zachichotał- To jest kurwa Miley Cyrus.
-Czy zapomniałeś o tym, że żyłam tym samym stylem życia co Miley, przez trzy ostatnie lata? Znam ją przez jakiś czas, przepraszam, jeżeli spotykam się z nią regularnie przez trzy lata i nie krzyczę co chwila „O mój Boże, jesteś Miley!”, ona jest dla mnie po prostu normalną osobą.
Justin przewrócił oczami- Czy to jeden z tych momentów, kiedy wywyższasz się swoją sławą.
-Nie wiedziałam, że nie fangirlowanie nad Miley oznacza, że się wywyższam, twoja logika nie ma sensu.


-Cóż, dzień dobry, szczęśliwi ludzie.- Spencer wyjrzała z kuchni.
Zwróciłam oczy na nią- Jak długo jesteś tutaj sama?
-Około trzy godziny.- wzruszyła ramionami nonszalancko.
-Pozwólcie, że coś wam wyjaśnię- syknęłam, Justin stanął obok Spencer, owijając jego ramię wokół jej talii- Żadnemu z was nie wolno spędzać czasu w moim domu, kiedy mnie w nim nie ma. Czy to jasne? Oznacza to, że jeśli ja gdzieś idę, wy dwoje musicie stąd wyjść. Nie ufam żadnemu z was. Nawet nie znam twojego imienia.- spojrzałam na Spencer.

-Jestem Spencer-
-Nie pytałam o to.- przerwałam jej i kontynuowałam- Ja nawet nie wiem, kim jest ten dupek, który przejął starego Justina.
-Nie ma starego Justina, to ja...zawsze tu byłem i zawsze będę.
-Jeśli tak jest, to wypierdalaj z mojego domu.- skrzyżowałam ramiona na piersi.

Spencer spadła szczęka, wyglądała, jakby ktoś po prostu powiedział, że jej szczeniak zmarł czy coś.
-Nie.- Justin zmrużył na mnie oczy.
-Nie? Justin, to jest mój dom, nie twój. Nie masz tu władzy i mogę po prostu zadzwonić na policję i was dwóch spiąć w kajdanki, jeśli odmawiasz.
-To nie będzie potrzebne.- Spencer skupiła wzrok na podłodze.- Odchodzimy. Chodź, Justin, idziemy spakować nasze rzeczy.
-Saige, nie możesz nas wyrzucić, dlatego że była tu Spencer. Ona nie wiedziała!
-Dobrze.- postanowiłam- Nie wyrzucę was jeszcze, ale znajdę wam mieszkanie czy coś do zatrzymania się, abyście wynieśli się z mojego domu. Jutro oboje musicie zacząć szukać pracy. Zapłacę za trzymiesięczny czynsz, później będziecie żyć na własną rękę. Jeśli nie będziecie mogli zapłacić rachunków po trzech miesiącach, cóż... wtedy to nie będzie mój problem i będziecie musieli pobiec do rodzeństwa lub rodziców na Bronx, bo ja nie jestem za was odpowiedzialna. Chcę wyrzucić was z mojego domu, ale jestem zbyt miła, żeby wykopać wsze tyłki na ulicę. Udanych poszukiwań pracy.- odwróciłam się na piętach i poszłam po schodach do mojej sypialni.

Emma Rosetta's POV

Siedziałam z moim chłopakiem, Bradleyem Fitzgeraldem w jednym ze sklepów z mrożonymi jogurtami w LA. Zajęliśmy mały, okrągły stolik i jedliśmy nasze mrożone jogurty.

-Czy kiedykolwiek mówiłem ci, jak słodka jesteś?- Bradley uśmiechnął się i włożył łyżeczkę jogurtu do ust.
Zachichotałam- Jeśli bierzesz pod uwagę pięć sekund temu, to tak.
Bradley uśmiechnął się i pochylił się nad stołem, kradnąc łyżeczkę mojego jogurtu.
-Hej!- jęknęłam i wyciągnęłam rękę, biorąc trochę jego jogurtu, a on próbował mnie powstrzymać. Zachichotałam i z powodzeniem włożyłam trochę jogurtu do ust, wracając do jedzenia mojej porcji.

-Więc, czy nazwałeś mnie słodką, aby zabrać mi trochę jogurtu?- dokuczałam.
-Nie.- potrząsnął głową- Naprawdę jesteś urocza. To był tylko dodatkowy bonus, że rozproszyłem cię na tyle, aby ukraść ci trochę jogurtu.- zachichotał.
-Złośliwiec.- zabrałam mój deser od niego.
-Ale nadal mnie kochasz.- Bradley wzruszył ramionami.
Skinęłam głową- Szczera prawda.

Przeniosłam się w przód na fotelu, więc mogłam oprzeć się na stole i ująć usta Bradleya w pocałunku. Czułam, że uśmiecha się i odłożył łyżeczkę, kładąc dłonie na moich policzkach, wypuszczając ledwo słyszalny jęk. Kiedy rozproszyłam go, dotarłam moją łyżką do jego jogurtu i wzięłam trochę, pociągając do siebie i wtykając do ust.

-To mnie rozproszyłaś!- Bradley zachichotał.
Skinęłam głową- Ale wciąż mnie kochasz.- naśladowałam go.
-Tak.- pocałował mnie w policzek.

Willow Anthony's POV

Siedziałam w salonie, w moim i Emmy mieszkaniu, kiedy piosenka Beyonce Grown Woman wystrzeliła przez moje głośniki.

They love the way I walk, ‘cause I walk with a vengeance. And they listen when I talk cause I ain’t pretending.”

Śpiewałam, a raczej krzyczałam wraz z Beyonce i tańczyłam wokół salonu rezydencji, w której ja i Emma razem mieszkałyśmy. Usłyszałam dzwonek do drzwi, który sprawił, że przestałam śpiewać, kiedy Beyonce kontynuowała przeszywanie mojego salonu.

-Uch...idę!- krzyknęłam, biegnąc do głośników i wyłączając je. Poprawiłam moje włosy i ubranie, i poszłam otworzyć drzwi, ujawniając moją sympatię, Rogera Cooleya.

Czułam, że moje serce trzepocze, kiedy patrzyłam na niego, stojącego w drzwiach.

-Hej, Roger.- powstrzymywałam rumieniec.
-Hej, Willow, byłem w okolicy i chcę się zapytać, czy chciałabyś spędzić ze mną czas?

Cholera jasna tak, chcę!- Pewnie, brzmi świetnie, wejdź.- otworzyłam moje drzwi szerzej, aby Roger mógł wejść.
-Dzięki.- wszedł do środka, przebiegając palcami co jego szpiczastych, brązowych włosach- Nie chcę się narzucać, ani nic, po prostu się nudziłem, zobaczyłem twój samochód na podjeździe i zorientowałem się, że tu jesteś, więc pomyślałem, że wpadnę.
-Och, nie ma sprawy, Emma wyszła ze swoim chłopakiem, Bradleyem, więc cieszę się, że będę mieć towarzystwo.- wiedziałam, że nie mogę pokazać jak bardzo byłam podekscytowana.

-Cieszę się, że ci pomogę.- Roger zaśmiał się.

Roger był prawdopodobnie jednym z najbardziej pożądanych aktorów dla wszystkich dziewczyn w Hollywood. Był gwiazdą filmów akcji i dużo pracował z Rickym. Poznałam go przez Rickieg, gdy Saige i ja pojechałyśmy odwiedzić go raz albo kilka razy na planie filmowym. Roger i ja natychmiast się zaprzyjaźniliśmy. To zdecydowanie była dla mnie początkowa miłość, ale nie miałam pojęcia, co on czuje do mnie, pozostawił mnie w strefie znajomości.

-Więc, co będziemy robić, zanim wyjdziemy?- Roger zapytał- Słyszałem Beyonce w twoim domu.- uśmiechnął się.
-Och...umm.- nie chciałam przyznać się, że tańczyłam dookoła mojego salonu, jak dziwak- Ja ją tylko słuchałam i myślę, że nie zauważyłam tego, że było za głośno, mój błąd. Mam nadzieję, że nie przeszkadzałam całej okolicy.
-Przeszkadzałaś całej okolicy?- Roger zadrwił- Z każdej strony, każdej nocy obrzucają ich imprezy, więc tu pasujesz.- zapewnił mnie- Nie przejmuj się tym. Czy twoją sąsiadką nie jest Beyonce? Jestem pewien, że jej pochlebiało, że imprezowałaś do jej piosenki.
Zarumieniłam się ze wstydu- Myślisz, że słyszała mnie?
-Prawdopodobnie.- Roger wzruszył ramionami- Tak, jak powiedziałem, była prawdopodobnie zaszczycona.
Zaśmiałam się- Mam nadzieję, że tak.
-Więc, czego słuchałaś?- zapytał Roger. Chwyciłam pilota od głośników i ponownie puściłam Grown Woman, piosenka zaczęła obijać ściany mojego pokoju, Roger zaśmiał się.
-Jeżeli możesz robić, co tylko chcesz...- widziałam, jak kręci głową kółka- Muszę przećwiczyć taniec do nowego filmu, w którym gram, mogłabyś może.....być moim partnerem do tańca?
-Uch....Mam dwie lewe nogi, ale myślę, że mogę spróbować.- wzruszyłam ramionami.

Roger spojrzał na mnie- Wątpię w to, ale zaczynajmy.-podszedł, chwytając moje ręce w jego, sprawiając, że wszystkie nerwy w moim ciele zaczęły mrowić z podniecenia, kiedy pociągnął mnie bliżej niego- To jest, tak jakby przyspieszony taniec towarzyski, więc ta piosenka pasuje. Możemy zaczynać?
-Oczywiście.- skinęłam głową. Chwyciłam pilota i przewinęłam piosenkę do początku.
-Jesteś gotowy?- zapytałam.
-Urodziłem się gotowy.
Nacisnęłam odtwarzanie i rzuciłam pilota.
-Dobrze, co mam zrobić?- zapytałam.
-Po prostu idź za mną i rób to co ja robię.
-Dobrze.- skinęłam głową.

Kiedy potwierdziłam, że jestem gotowa, Roger natychmiast zaczął skręcać się i obracać mnie w rytm piosenki. Dałam z siebie wszystko, aby za nim nadążyć, cały czas się śmiałam, gdy zaczął kilka razy kręcić mnie dookoła, przez co czułam zawroty głowy i złapał mnie. Patrzył na mnie kilka sekund, kiedy z powrotem postawił mnie na stojąco i pociągnął do siebie.
-Dobrze, a tej części wyrzucam partnera w powietrze i-
-Przystańmy i powiedzmy, że to zrobiliśmy- zaśmiałam się- Nie ma wysokich sufitów.
-To prawda.- Roger spojrzał w górę- Mam nadzieję, że nie naraziłem cię na uraz kręgów szyjnych czy coś.
-Jest w porządku.- zapewniłam, kiedy piosenka dobiegła końca i Roger, i ja po prostu staliśmy na środku mojego pokoju, sapiąc i po prostu wpatrując się w siebie.
-Jesteś dobrym tancerzem.- pochwaliłam go, chcąc czymś wypełnić ciszę.
Uśmiech zaświecił na jego ustach- Jesteś bardzo dobra z utrzymywaniem się. Czy chcesz się nauczyć tańczyć?
-Jeśli rzeczywiście nauczysz mnie krok po kroku i nie będziesz kręcić mnie dookoła, to jasne.
-Dobrze, nauczę cię.- postanowił, kiwając głową- Włącz piosenkę od nowa.

Chwyciłam pilota i wcisnęłam przycisk, sprawiając, że piosenka zaczęła się od początku.
________________________________________________
Czytasz=komentujesz



30 komentarzy:

  1. Saige mistrzem!! :D Jej nowy charakterek < w stosunku do Justina> strasznie przypadł mi do gustu! :D
    Super rozdział! <3
    Love

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również podoba się jej charakterek :-)

      Usuń
  2. Uwielbiam to opowiadanie i bardzo się cieszę, że je tłumaczysz. Mam nadzieję że dotrwasz o końca i nie przestaniesz tłumaczyć ) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny !!!!! Saige rozjebała system, że tak powiem xD Jej zachowanie wobec Justina jest po prostu rozwalające !! Jak się ciesze, że nie zmiękła ^^
    Życzę udanego weekendu dziewczyny i czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne! Tak się zaczytałam ze się skończyło :( ale no cóż teraz czekam na następny rozdział. Ja w stosunku do Justina nie byłabym taka łagodna :D ale tak to świetnie przetłumaczony. Raz się zdarzyło gdzie zauważyłam że litera była 'zjedzona' :) do następnego! Ask/@MyszkaWikusia

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeny Saige jest za dobra dla tego idioty! On tego w ogóle nie docenia jak ona jest dobra dla niego uważa to za jej obowiazek... komentujcie dziewczyny bo jest możliwość ze jutro rozdział Tak! Dziękuję tłumaczkom za poświęcony czas! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się że jest perspektywa Willow, Emmy i w ogóle.. W sensie że nie tylko wątek 'Justin, Saigie, Justin, Saigie..', w każdym razie czekam na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mogę sie doczekać kiedy dodacie kolejny! Uwielbiam to opowiadanie i was dziewczyny! Weny do dalszego tłumaczenia xxx

    OdpowiedzUsuń
  8. Nich ta Spencer wkońcu zniknie -,- ale tak to boski <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Oooh, jak Ja to Kocham ^^ <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Bobobboobobobobobobobbbski ^_^ <333

    OdpowiedzUsuń
  11. Najlepszy blog eveer *_*

    OdpowiedzUsuń
  12. cudny ! to tlumaczenie jest jednym z najlepszych jakie czytalam. <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie mogę znieść Justina i Saige osobno xd Ja już chcę, żeby byli razem hhahaha. Rozdział genialny i nie mogę doczekać się następnego ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Blog jest niesamowity a historia oryginalna. Cudowny *-* Czekam neicierpliwie na next ;3

    OdpowiedzUsuń
  15. Justin to taki idiota

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudowne ! Kiedy następny ?! Czekany z niecierpliwością <3 :**

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubisz Fan Fiction z Justinem Bieberem oraz nastrój świąt Bożonarodzeniowych? Jeżeli tak to zapraszam Cię na moje pierwsze opowiadanie: http://christmas-rental.blogspot.com/. Liczę na szczerą opinię za którą już teraz dziękuję. Pozdrawiam :)

    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  18. Czekam na następny :) A przy okazji zapraszam na fanfiction ( nie mojego autorstwa) o Justinie i Hope http://bitwaozycie.blogspot.com/ . A oto prolog :)
    Dziewczyna, której ojciec jest lekarzem. Leczy pewną pacjentkę ponad 5 lat, ale ona niestety umiera. Jej brat chcąc się zemścić na jej ojcu porywa ją.

    Chłopak pochodzi z biednej rodziny, ma jedną siostrę, jego ojciec pije i bije jego matkę, ta ucieka z domu, a ojciec wychodzi jej szukać. Justin z siostra zostają sami, musi zadbać o to aby mieć pieniądze na jedzenie i leki dla niej. Nagle jego kochana siostra trafia znowu do szpitala, umiera, a on postanawia zemścić się na jej lekarzu, twierdzi, że to przez niego zmarła jego siostra. Porywa jego córkę... Postanawia ją zabić...

    Chce aby cierpiał tak jak on...
    Gra o życie czy ta historia prawo mieć szczęśliwe zakończenie ?

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli przeczytałaś rozdział to proszę o komentarz:)
To bardzo motywuje do dalszego tłumaczenia:)